Odświeżam temat. Po skoszeniu pola i wypowiedzeniu dzierżawy poprzedni użytkownik zostawił perz jak diabli. Na wiosnę chcę tam wejść z warzywami. Mam C360, talerzówkę famarola V2 bez wałków, pług (bez kolczatki czy innego zagęszczacza), kultywator na szerokim zębie również bez wałków. Jak ogarnąć pole żeby nie tracić wody i podnieść poziom próchnicy? Planuję jesienią nawieźć obornik ale co do tego czasu zrobić. Nadmieniam jeszcze że ziemia słaba bo piaszczysta na gorce (oranie głebiej jak 15-20 cm powoduje wywalenie na wierzch żółtego piachu) a na dołku ciężka i z wiosny tak podmokła że 60tka potrafi ryć aż po most... kawałek ma ok 2ha i chciałbym to przygotować tak żeby z wiosny wjechać ale nie martwić się przesuszeniem po miesiącu bez deszczu jak to bywało na początku roku. Zresztą teraz też raczej sucho bo żniwa jak były przekropne lata odbywały się w 2-3 tygodniu sierpnia... Warzywa owszem byłyby nawadniane ale cgciałbym aby wilgoci na początek starczyło z samej ziemi. Jak ma ktoś jakieś praktyczne wskazówki dotyczące uprawnienia takiego gruntu będę wdzięczny za pochwalenie się