Pierwsze moje 2ha słabo wyciąłem. Nie ma co się oszukiwać, dopiero kolejne 2ha szło mi lepiej. Trochę mi Pan Tomek podpowiedział, bo skrajny talerz nie chciał iść w ziemię. Na chwilę obecną tnę c 330 na 4 biegu 1200-1600obrotow. Zależy od terenu. Pod górkę 1600 muszę mieć. Mam ją pochyloną lekko do przodu zazwyczaj. Tyle, że teraz akurat robię na takim polu gdzie jest góra dół (te moje wertepy gdzie była słaba fasola, a jakoś się zrobiła dobrą fasolą) to czasami trzeba ją mocniej opuścić w dół. Jak to mądry człowiek powiedział pomału na wolnych obrotach i na spokojnie i pójdzie. No i teraz idzie już super. Szkoda że pierwsze pole tak mi nie wyszło.tzn wyszło też wycięte, ale nie tak dobrze jak teraz. Zostało mi może 60ar. I jakby była rosa, której wczoraj nie było o 19 bym zaczął znowu, grzmi coś ale deszczu brak. Szkoda było ciąć dalej, bo już o 9 ją biło. No jak nie dam rady to trudno. W poniedziałek rano skończę. No i powiem , że na płowiźnie lepiej się tnie niż na borowinie. Kurde strzela ta kreda. Aż stalki musiałem powymienac po tych 2ha. Pokrzywiło je, cholera wie co. Na płowiźnie spokojnie tnie cicho, że aż na początku nie mogłem się przyzwyczaić i musiałem patrzyć czy wszystko w porządku, bo jakoś za cicho dla mnie było. Kreda nie strzelała. Kombajn mam wstępnie umówiony na sobotę .