Tak jak Grzesiek pisał szybko się robi skorupa i są gorsze wschody dlatego gęściej. No, ale każda borowina jest inna. Swoją drogą kurde ja się czasem zastanawiam jak to możliwe, że tam się rodzi cokolwiek taka dziwna ziemia. No, ale ma swoje zalety. Pszenica po pszenicy żaden problem. W fasoli mam wrażenie, że jest mniejsze zachwaszczenie niż na płowiznach. Miotły zbożowej też jest dużo mniej, ale za to owsik lubi atakować.
Za to po zimie borowina jak piasek. Dosłownie, fajnie się wtedy uprawia, rozsypuje się. W zasadzie wtedy to nawet żadne wałki nie potrzebne. Oblepiają się tylko. A na jesieni jak się wyorze jak jest sucho to mękka to uprawić. W tamtym roku pod fasolę ciężko było uprawić borowinę, a w tym roku to nawet fajnie szło. Tylko, że ja siałem 22 kwietnia. Nie wiem jak teraz.