Nasza „przygoda” z Brzegiem zaczęła się od sprzedaży poprzedniego rozsiewacza którym był Rauch MDS701. Rozsiewacz spisywał się bardzo dobrze ale miał kilka wad. Pierwsza to zbyt mała pojemność kosza zasypowego w który nie mieściło się dwa big bagi nawozów (choć można by było dorobić nadstawkę). Z racji wieku (1996 rok) skrzynia była już dość mocno skorodowana, szczególnie na dole przy wysypie. Problematyczne było również zamykanie jednej strony, jako że dwoma otworami wysypowymi sterował jeden siłownik.
Po odnowieniu (piaskowanie + malowanie) rozsiewacz został sprzedany a my zaczęliśmy się rozglądać nad czymś większym. Początkowo byliśmy nastawieni na Sulky DPX 1200 Prima. Obejrzeliśmy kilka sztuk ale niestety nie były w najlepszym stanie. W tak agresywnym środowisku jak nawozy nawet najlepsza ochrona antykorozyjna stali po jakimś czasie daje za wygrana i pojawia się rdza.
Początkowo nie braliśmy pod uwagę polskich rozsiewaczy Brzeg, bo choć technicznie nie są złe to jakość wykonania w sensie ochrony antykorozyjnej pozostawiała wiele do życzenia. Przy przeglądaniu znanego portalu ogłoszeniowego natrafiliśmy na rozsiewacz Brzeg MX Premium 850 z koszem z nierdzewnej stali. To rozwiązanie wydało nam się bardzo interesujące. Nierdzewny kosz eliminuje problem korozji. Ramę można co jakis czas wypiaskowac i pomalować – to nie jest wielkim problemem, gorzej ze skrzynią która jest duża i jak sam się przekonałem na przykładzie Raucha jej dokładne wypiaskowanie i pomalowanie nie jest tak prostą sprawą.
Rozsiewacz z ogłoszenia był w dość atrakcyjnej cenie więc wyruszyliśmy w drogę. Po obejrzeniu rzeczywiście kosz był w bardzo dobrym stanie - nie pogięty, troche gorzej wyglądała sprawa reszty elementów które były dosć mocno skorodowane. Mimo tego kupiliśmy go. Tak wygladał na początku:
Po powrocie do domu zaczęliśmy przygotowania do „remontu”. Po pierwsze rozdzieliliśmy kosz od ramy.
Rama i przekładnie zostały wypiaskowane i pomalowane proszkowo. Dodatkowo przekładnie przeszły generalny remont tj wymiana łożysk i uszczelniaczy.
Elementy podpierające skrzynię były bardzo mocno pordzewiałe - nie było sensu ich piaskować. W takim przypadku skoro trzeba było wykonać je na nowo zdecydowaliśmy się na stal nierdzewną. Znalazłem firme która specjalizuje się w stali nierdzewnej i tam zamówiłem gięte elementy osłon. Do tego zamówiliśmy także nadstawkę w wysokości 20cm tak aby spokojnie pomieścic dwa bigbagi nawozów.
Własnorecznie z profili nierdzewnych zrobiliśmy m.in. płozy do których zostały zamontowane kółka, dźwignie zamykające otwory wysiewowe, wsporniki świateł i kilka innych drobnych elementów. Kółka są przykrecane plastikowymi pokrętłami i będą wyjmowane podczas siewu – dzięki temu będzie można rosiewacz niżej opuścic. Siatki z kosza także poszły na złom. Ich miejsce zajeły nowe – oczywiście nierdzewne wykonane z arkusza gotowej siatki zgrzewanej z ramką z pręta fi 8mm. Jako dodatkowe wzmocnienie wspawalismy po dwa kawałki tego samego pręta na środku. W opłakanym stanie były „śmigiełka” kruszące nawozy. Nowe wykonalismy z pręta fi 40mm w którym został przewiercony otwór 25mm pod pręt prowadzący. Z kawałków płaskownika i pręta fi 8mm zrobiliśmy „wąsy” skrzydełek.
Oryginalne sprężyny zamykające zasuwy zastąpiliśmy nierdzewnymi - wykonanymi na zamówienie z drutu fi 4mm
Oczywiście wszystkie śruby zostały wymienione na nierdzewne, bo w oryginale było różnie - czesc nierdzewnych czesc zwykłych.
Po zamontowaniu nadstawki koszt jest dosc wysoki i zasłania swiatla ciagnika więc dorobiliśmy mu dodatkowe oświetlenie.
Efekt końcowy można obejrzec na poniższych zdjęciach. Jak widać ze zwykłej stali została tylko rama i przekładnie. Cała reszta to nierdzewka. Zobaczymy jak będzie się całość sprawowac ale przynajmniej z korozją przez jakis czas powinniśmy mieć spokój.
Do zrobienia została jeszcze tylko plandeka. Niestety u dealera nie da się zakupic samej plandeki bez stelaża wiec trzeba będzie cos pokombinować ale to już zostawiamy na wiosnę.
Jeżeli chodzi o całkowity kosztorys przeróbki – oscyluje w okolicach 2500zł. Czy to duzo czy nie – to zależy, moim zdaniem było warto.