Z tymi sklepami to jest po części wina ludzi i niezdrowej konkurencji, a raczej próby życia w stylu zachodnim, gdzie rodzina potrafi się spotkać i spędzić czas tylko w markecie czy jakimś centrum handlowym gdzie coś kupi, albo nie, coś zje, maluchy dziczeją w kącikach zabaw itp. W Polsce nigdy tak nie było, rodzina była rodziną, kościół kościołem, a praca pracą. Na szczęście chyba trochę mija okres zachwytu nad tym wszystkim co przychodzi z zachodu, albo się mylę. Pamiętam jak jeszcze były czasy gdy sklep był otwarty do 16, a w sobotę i niedzielę zamknięty. Jakoś wszyscy potrafili zrobić zakupy, niczego nikomu nie brakło. Może to wygodnictwo lub brak umiejętności przewidywania bo po co mam kupować coś czego teraz mi nie potrzeba. Kupię za godzinę jak mi braknie. W miastach to ludzie z nudów tak robią... Zawsze zabije chwilę czasu, którego i tak ma duże pokłady. Tylko nasuwa się pytanie, czy to jest takie dobre??? Czy ten cały postęp cywilizacyjny idzie w dobrym kierunku???