Wg mnie to ludzie sami sobie są winni temu, że rozpuscili tak księży. Za pogrzeby czy sluby jeden daje nad drugiego, msze też zamawiają na 3-4 miesiące do przodu bo w kalendarzu takie obłożenie. Co do pochówku, u nas wczesniej był taki proboszcz co osądzał zmarłego tu na ziemi, brał, albo nie brał do koscioła. Teraz już kilka lat jest inny, normalny. Przypomniało mi się jak dziadek opowiadał, że jego znajomy był człowiekiem renesansu i czytał zakazaną przez kosciół gazete, chodziło chyba o"wieniec i pszczółkę". Poszedł do spodziedzi i mówi księdzu co zrobił, a ten na cały kosciól "a co ja z toba zrobie grzeszniku..." Facet wstał i powiedział "nie kłop się nie, więcej do ciebie nie przyjde". Do końca życia nie poszedł już do koscioła. Umarł i ksiądz nie chciał go wziąć do koscioła, pech chciał, że w nocy przed pogrzebem okradli kosciół i nikt nie wiedział dlaczego pogrzebu nie było w kosciele. Do czego zmierzam, Bóg docenia mądrych ludzi, bo co to za grzech był jak poczytał gazetę. Oprócz tego, że nie chodził do koscioła to żył jak katolik, swietował w niedzielę i swięta itd.