Mnie teraz straszy "dzierżawca" że chce posprzedawać kawałki które mam od niego na tzw "mordę". Z jednej strony spoko, bo uprawiam dosyć długo te kawałki, wyrównałem ph i ogólnie doprowadziłem tą ziemie do użytku, ale z też nie widzi mi się wydawać kasy w tym momencie... Może wyczuł, że stawiam dom? Z samej gospodarki nie żyję, bo jestem zawodowym strażakiem i ziemia to tylko hobby, ale z drugiej strony zadaje sobie pytanie czy chce inwestować 100tyś w owe grunty... Może rzucić to w pieruny, wydzierżawić to co moje i żyć sobie spokojnie