Jak dla mnie ten ciągnik ma trzy wady. Jedna techniczno ekonomiczna...brak funkcji nadbiegu do transportu przez co w transporcie chcąc jeździć ekonomicznie trzeba jeździć ok 35 km./godzinę.
Kolejne dwie wady bardziej estetyczne ale trochę denerwują czyli za krótka przednia wycieraczka i za nisko umieszczone światła drogowe...przy balaście na przednim TUZ lub przy przejazdach z ładowaczem jest trochę lipa.
Moment obrotowy jest niski i nie da się temu zaprzeczyć jednak w modelach GX skrzynia biegów jest idealna do prac polowych i jeśli tylko operator załapie jak z niej korzystać na manualu lub w trybie automatu to nie ma szans by dało się odczuć brak momentu generowanego przez silnik i da się tym ciągnikiem pracować wydajnie i ekonomicznie nawet w ciężkich warunkach.
Najlepsze jest to,że jeśli nawet za ileś tam lat będziesz chciał się tego ciągnika z jakiegoś powodu pozbyć to bez problemu sprzedasz go jakiemuś niemcowi i to z zyskiem bo już teraz mają na punkcie tej marki hopla
Jeśli utrzymasz go w takim stanie jak na zdjęciach i będziesz robił "patentów" a wszystko utrzymasz w oryginale to już teraz każdego dnia wartość tego ciągnika rośnie.
Jakiej firmy użytkujesz ? Jak wygląda cenowo ? Jak to się sprawdza zimą jak jest śnieg, mróz itp. czyli czy w warunkach zimowych daje się to łatwo odwijać w celu pobierania kolejnych rzędów bel ?
Jeśli naprawdę jest tak jak piszesz czyli agregat wypracował tylko tyle co zresztą łatwo stwierdzić na podstawie zużycia całej reszty maszyny a to bez trudu zrobi w razie czego biegły sądowy to się nie bój ich gróźb tylko walcz o swoje.
Tak na marginesie to co zrobił ten gość czyli straszenie Cię sądem jak mniemam w przypadku jeśli nie zaprzestaniesz rozgłaszać tej historii jest KARALNE i to Ty możesz ich pozwać za zastraszanie. Możesz z tym śmiało iść do adwokata i zakładać im sprawę. Jeszcze lepiej jeśli zadzwoni ponownie z takimi pomysłami a Ty nagrasz rozmowę.
Co do samego wygięcia jeśli naprawdę nie odwaliłeś jakiejś dziwnej akcji to stawiam na słabej jakości materiał i błędy technologiczne przy spawaniu konstrukcji w wyniku czego mogły wystąpić naprężenia i wygięcie tego elementu. Jest to dość częste zjawisko w maszynach produkowanych przez firmy, które powstały i powstają nadal pod koniunkturę związaną ze wzmożonymi inwestycjami w polskich gospodarstwach po wstąpieniu do Chujni Europejskiej.
Jedno co mi się podoba na terenach "poniemieckich" to spójność i ład architektoniczny oraz solidność użytych materiałów...z wyjątkiem tego co dobudowano w różnych okresach po wojnie. Jednak żyć w takiej ciasnocie bym nie mógł. Mam do najbliższego "sąsiada" z kilometr i jakoś nie doskwiera mi brak towarzystwa
Czyli wychodzi na to,że ta pani z lewej dłużej by mogła czarować co zresztą nie dziwi bo podwozie ma zdecydowanie zgrabniejsze i pewnie tak nie trzęsie
Trzeba się trzymać żelaznej zasady, że lepiej za dobry sprzęt przepłacić ponad cenę rynkową niż łyknąć "okazję" a potem się drapać po d*pie co i za ile zrobić żeby to chodziło.
Wyjątek stanowią te sytuacje gdzie cena jest naprawdę niska i wiadomo na 100% co trzeba zrobić i ile to będzie kosztować. Takie wyjście jest dobre gdy ktoś potrzebuje sprzętu a ma ograniczone finanse ale za to nie śpieszy mu się na szybkim użytkowaniu tej maszyny oraz gdy sam umie ogarnąć. W takim wypadku można dużo taniej mieć maszynę na którą normalnie nie wystarczyłoby środków.
W latach swoje świetności te ciągniki były droższe od Fendta i miały masę rozwiązań, które bardzo wyprzedzały swoją epokę. Niestety tak jak większość marek, które stawiały najpierw na jakość a reszta do drugi plan musiała się poddać zalewającej świat tandecie i produkcji wielkoseryjnej.
Niestety Schlutera znam tylko z prasy i internetu a nigdy nie miałem okazji obejrzeć na żywo. Zawsze fascynowało mnie właśnie to jak odmienne mieli spojrzenie na ciągnik rolniczy w porównaniu do innych producentów.
Dziś większość sprzętu "projektują" księgowi koncernów i za wszelką cenę chcą zaoszczędzić każdego dolara czy euro na wszystkim na czym się tylko da.
Wszystko zależy od tego z jakiego kraju ciągnik przyjechał. Są kraje gdzie ciągniki nie są rejestrowane i jedyny dokument jaki dostaniesz od handlarza to umowa zakupu na której już będzie rok produkcji jaki sobie handlarz zażyczy.
Przy ciągnikach z większą ilością dokumentów też nie ma kolorowo bo tu tak jak i w handlu samochodami handlarze nauczyli się "tworzyć" fikcyjne historie serwisu itp. itd.
Najlepiej zrobić zdjęcia oferowanych dokumentów oraz tabliczek na ciągniku. Te dane można dziś zweryfikować przez internet. Można się dowiedzieć czy warsztaty widniejące w historii serwisowania w ogóle istnieją...bo często nigdy ich nie było. Nie wszyscy dilerzy ale część jest w stanie i chce podać na podstawie numeru podać rok produkcji i faktyczną moc itp. parametry bo z tym też handlarzy często ponosi fantazja... Bardzo pomocna do pierwszej weryfikacji jest strona www.konedata.net
Można też wysłać emaila z zapytaniem jeśli krajowy diler nas oleje na stronę producenta lub dilera w kraju z którego ciągnik przyjechał.
Uczciwy sprzedawca jest w stanie wysłać potencjalnemu klientowi skany wszystkich dokumentów już przed przyjazdem na oględziny i to jest najlepsza opcja zwłaszcza jeśli mamy jechać po traktor na drugi koniec Polski.
Pewnie każdy już przerabiał taki wyjazd po którym na miejscu ma się ochotę wp***dolić sprzedającemu za to jak różni się stan faktyczny od tego co w ogłoszeniu i przez telefon.
Bizon w wersji BIO-degradowalnej
Chociaż biorąc pod uwagę to jak dziś szybko (za szybko) rozpada się zwykły sznurek do prasy to ten Bizon rozkłada się dość opornie
Prawdą jest,że większość handlarzy aż się prosi ot to by dostać po mordzie...nagminnie ogałacają ciągniki z obciążników, zaczepów, przednich TUZów, a nawet głupich łączników czy bolców i kul do zaczepów, które to najczęściej dostają w komplecie. Taka zwykła pazerność "polaczka" niestety :wacko: Do tego dochodzi spuszczanie paliwa bo ciągnik na zachodzie jak idzie do sprzedaży to ma w baku tyle ile ma i nikt się nie bawi w takie dziadostwo. Jak rolnik kupuje nowy sprzęt a stary diler zabiera w rozliczeniu to wszystko co jest w ciągniku i na nim wjeżdża na lawetę i w takim stanie stoi później do sprzedania dalej...do czasu aż przyjedzie handlarz z Polski i nie przywiezie go do siebie na plac...tu nagle znikają w/w dodatki a paliwa zostaje w baku tyle żeby można było odpalić jak jakiś jeleń się na niego znajdzie. Takie szabrowanie daje efekt w postaci dodatkowego zarobku od kilku do kilkunastu tysięcy...wystarczy zobaczyć po ile są zaczepy, obciążniki, TUZy itp. Do tego wszystkiego dochodzą nagminne oszustwa jeśli chodzi o rok produkcji. Sprytni handlarze wykorzystują brak wiedzy potencjalnych nabywców oraz przepaść technologiczną dzielącą nawet bardzo stare zachodnie konstrukcje od tego co my tu mieliśmy i mamy. "Odmładzają" ciągniki i resztę sprzętu nawet o 20 lat :blink:
Valmety z serii, które się nie podobają koledze Thomas to pancerne ciągniki. Są to w zasadzie konstrukcje (ostatnie) Volvo BM napędzane prawdziwą legendą Finlandii czyli silnikami Sisu. Kabina trochę może i dziwaczna ale pod względem ergonomii i przestronności chyba najlepsza w historii Volvo a później Valmeta. Ciekawostką jest to,że podobnie jak Same od początku lat 80-tych montowano przyciemniane szyby. Jeśli taki ciągnik jest w oryginale i zadbany jest wart jak to się mówi każdych pieniędzy. Myślę,że w Polsce to nie docenione ciągniki a trwałością przewyższają nawet Fendty z tamtych lat.
Dokładnie ten miałem jako ciągnik zastępczy od nich bo mieli poślizg z dostarczeniem mojego i przepracowałem nim coś ponad 70 godzin. Wrażenia po tych godzinach bardzo pozytywne. Wiadomo,że parę rzeczy by się zmieniło ale to w każdym ciągniku a ogólnie bardzo fajny sprzęt. Jedynie seryjne opony za wąskie jak na moje zdanie i dobrze,że do swojego dobrałeś szersze. Ja do swojej M7060 wziąłem najszersze jakie się dało na te same felgi i jestem z tego bardzo zadowolony.
Zadbany DX jest super ciągnikiem. Remonty silników proste i dość tanie bo części masa w każdym przedziale cenowym. Układ paliwowy prosty jak drut. Zwykła pompa rzędowa Boscha i proste wtryski. Same to już inna bajka bo tak jak pisałem do każdego cylindra oddzielna pompa i trzeba fachowca z doświadczeniem przy tym systemie bo zwykły nie ma szans i będzie szukał po omacku a za to szukanie płaci właściciel ciągnika i robi się studnia bez dna.
Żeby nie było tak słodko to DX też ma wadę i to drogą w naprawach...w ciągnikach po dużych przebiegach (a weź teraz znajdź taki z małym przelotem) sypią się skrzynie biegów a jak wiadomo naprawy skrzyń biegów są najdroższe bez względu na markę ciągnika bo do skrzyń nikt nie produkuje zamienników.