Kiedyś jak jeszcze siałem zboża też tak składowałem bezpośrednio na polu przy domu. Czasem leżało to miesiąc, dwa i szło na sprzedaż a bywało,że leżało do wiosny jeśli ceny były marne. Rekord to ok. półtora roku bo za owies handlarze dawali chyba 170 zł./tonę i jeszcze trzeba było zaworkować do swoich worków...no to zaryzykowałem i się opłaciło bo w następną zimę ceny poszły ostro w górę i ludzie przyjeżdżali, workowali, ważyli i ładowali na samochody a ja tylko siedziałem i zapisywałem wagi. Było trochę strat od dołu gdzie myszy przegryzły i od góry gdzie koty pazurami podziurawiły. Zaklejałem dziury po kotach w miarę na bieżąco ale czasami coś zaciekło zanim zakleiłem. Najlepsze było to,że to co się zepsuło sprzedałem również dużo drożej niż za cenę z poprzedniego sezonu bo myśliwi szukali tańszego ziarna dla dzików.
Co do Rosji to na własne oczy widziałem w sumie nie pryzmy a wręcz olbrzymie hałdy ze zbożem w okolicach Moskwy. Nie wiem czym oni te hałdy sypali ale to było ogromne. Jesienne deszcze moczyły wierzchnią warstwę zboża i jak przychodziły mrozy to to zamarzało tworząc skorupę. Zimą wybijali dziurę z jednej strony i wybierali suche ziarno ze środka ładowarkami wielkości naszej Ł-34 jeżdżąc w środku jak w wielkim hangarze. Po zimie gdy przychodziła odwilż pozostała skorupa spadała na ziemię gdzie zostało to zaorane. Teraz nawet tam zimy dużo łagodniejsze więc nie wiem czy ten sposób zdaje nadal egzamin ale jeśli okrywają to jest to jedna z najtańszych metod na przechowanie dużych ilości ziarna.
Motor to Yamaha TW125 i jest to mój sprzęt do objeżdżania ogrodzeń i ogólnie kontroli pastwisk a jak coś gdzieś wyjdzie zmienia się w sprzęt pościgowy i pomaga w szybkim odnalezieniu uciekinierów i nakłonieniu do szybszego powrotu. Same też wracają ale trwa to trochę dłużej Biorąc pod uwagę to,że masa byka była trzykrotnie większa od mojej razem z motorem to nie ma się co dziwić, że dosłownie mnie razem z tym motorem zmiotło. Na szczęście nic poważnego się nie stało. Motor cały i po chwili kontynuowałem pościg i zagoniłem byczka na pastwisko. Byk miał skaleczony bok a ja podrapaną łysinę ostrymi stronkami łubinu w który to mnie zmiotło. Po kilkunastu minutach miałem też delikatne "mroczki" przed oczami więc mały wstrząs mózgu też był...takie małe MMA byk-byk zakończone remisem
Niby taki drogi i nie zawodny a już trzeba coś na krótko kablem po błotniku łączyć
@Bartek933 Ty coś ostatnio marudny się zrobiłeś...TM za duży a ten Fendt za mały i jak tu Ci dogodzić gabarytem
Rozwaliłeś system kolego Moim zdaniem jak wzejdzie to wymarznie a jak nie wzejdzie to ziarno do wiosny zbutwieje w glebie i będzie parę procent wschodów.
Ale jak to się mówi kto nie ryzykuje ten szampana nie pije i życzę powodzenia w tym eksperymencie mimo iż nie ogarniam jego sensu.
W Sokółce w MetalFachu na kilogramy można trafić całe gotowe łapy lub wygięte ale nie zespawane elementy.
Cena coś ok 3-4 zł./kg. czyli rzeczywista wartość ich wyrobów
Zadzwoń do tych pierdolców co ich w knajpie U Sowy nagrywali bo oni tam za nasze pieniądze jedli i jedzą steki po 300 gram płacąc za nie po 300,- lub więcej złoty czyli ok 1.000,- zł za kilogram a założę się, że z Twoich byków byłoby lepsze mięso...
Może i wspawane ale mnie się wydaje, że tarcza do obręczy przyklejona silikonem z tubki i na to farba no tylko,że ja mam bardziej staromodne podejście do tego jak ma wyglądać spaw...no bo na tych kołach to według mnie smarki Do tego ten "Janusz biznesu" nie jest w stanie napisać w ogłoszeniu pełnego rozmiaru opony i weź zgaduj co on tam ma na tych swoich felgach pozakładane skoro tylko średnicę podał. Brak podstawowych informacji...nic tak mnie nie wk***ia w ogłoszeniach !
To akurat idealny demotywator...demotywuje wędrówki po lesie
Przez wiele lat ok. 40 metrów od domu mieszkał u mnie puszczyk z rodziną w dziupli starej wielkiej olchy. Ptak trochę mniejszy od puchacza ale też bardzo okazały. Co roku miał 2-3 młode. Fajnie było z nim "pogadać" bo lubił blisko domu siadać na gałęziach i robić "huhu" czy coś w tym stylu i ja mu odpowiadałem naśladując ten głos no i tak czasem kilkanaście minut takiej wymiany "zdań". Piękne ptaszysko i nie mogłem się nadziwić jak mając rozpiętość skrzydeł ponad metr bezbłędnie przelatywał między konarami drzew. Niestety stara olcha którejś zimy runęła bo już była sucha od jakiegoś czasu. Nawet wyciąłem chyba z 1,5 metra pnia z tą dziuplą i zatargałem na taką samą wysokość na sąsiednie drzewo ale puszczyk już tam mieszkać nie chciał. Teraz latem czasem przylatuje bo chyba gdzieś dość blisko zamieszkał i też sobie "gadamy" ale to już nie to samo.
Lepsze to niż złożyć w stertę i nie okrywać wcale lub okryć czymś co ciągle wiatr zrywa i rozrywa ale fliz tylko trochę droższy i to jest wydatek na kilka lat więc jeśli się policzy koszt okrycia takiej samej ilości bel przez powiedzmy 6 lat i owijanie folią to się okaże, że fliz jest najtańszym rozwiązaniem. Do tego na prawdę oddycha. W tym roku kupiłem jeden na próbę i pech chciał, że skończyłem układać stertę i zaczęło dość mocno padać. Jak tylko dałem radę tak szybko rozwinąłem fliz na stercie. Następnego dnia padało cały dzień. Potem przyszła pogoda i słońce i po wilgoci na belach nie było śladu bo wszystko wyparowało przez tą jakby membranę. Wiało już kilka razy i to bardzo mocno a fliz na 100 bel zabezpieczony jedynie na końcach sterty przerzuconym sznurkiem z przywiązanymi oponami od busa i nawet nie drgnie. Tak więc jestem bardzo zadowolony z zakupu mimo,że początkowo miałem spore obiekcje ze względu na cenę.
Miałem w zeszłym roku trochę bel słomy od kolegi owiniętych folią kiszonkarską i było w nich sporo wilgoci. Nie było dużych strat ale jednak pleśnie i grzybnie były. W folii nie ma możliwości oddychania zapakowany w nią towar i to jest największa wada.
Fendt serii 5xx to akurat ostatnia seria tego producenta trzymająca tak cenę bo nowsze można kupić już zdecydowanie taniej. To po pierwsze a po drugie nowy Fendt tej serii był dużo droższy od nowego TMa więc porównując ceny używanych może wyjść na to, że tańsze ciągniki tracą mniej na wartości. Tu właśnie dobrym przykładem jest na Polskim rynku Zetor czy Ursus (ten prawdziwy a nie ten z Lublina) gdzie ceny zadbanych egzemplarzy są wyższe od ich zachodnich odpowiedników.
Tak na logikę i chłopski rozum biorąc to galerianka powinna być młodsza i mniej "uczęszczana" więc może być ciaśniejsza i bardziej zaangażowana...a jeśli tak to może i warto przepłacić za te spodnie
Rodzinna fotografia a co do felg to był taki okres, że wielu producentów miało kwadratowe tarcze kół ale tu i tu jest mocowanie na 8 śrub. Nie wiem czy robiono to z oszczędności materiału (mniej odpadu) czy z innej przyczyny. Według mnie do ciągnika najlepsze są felgi pełne czyli z tarczą wspawaną w obręcz na stałe a zwłaszcza do większych ciągników, które biorą na siebie ciężkie maszyny i zaczepy dużych przyczep, rozrzutników, beczkowozów itp. itd.
Gdyby nie manita tylko mineta to już by nie jeden język strzępił 😜
Internet (niestety) rządzi się swoimi prawami i tu pisze się często pół słowami, skrótami oraz używa potocznych określeń nie wspominając już o braku dużych liter czy znakach interpunkcyjnych. Mnie to też często razi ale po cholerę robić z tego aferę ? Jak ktoś nie rozumie jakiegoś określenia to może normalnie zapytać lub zażartować z nie znanego sobie zwrotu ale robić z tego afery to co najmniej nie poważne a na pewno bardziej śmieszne niż nie jeden błąd, który do tej dyskusji doprowadził.
Dlatego nigdy zachodu nie dogonimy...u nich nikt kupca nie szuka bo farmer sprzedaje często od kilku pokoleń do jednej i tej samej firmy. Nie musi szukać i kombinować bo wie,że jego odbiorca nigdy go nie oszuka no i nie ma też takich rozbieżności w cenach jak u nas między firmami. Jedyny wyjątek to jeśli sprzedaje bydło do dalszej hodowli to wtedy wystawia na aukcji i sprzedaje temu kto da najwięcej.