Nie wiem jak u ciebie ale u nas te 30 lat temu to asfalt znaliśmy tylko z kawałów o sołtysie z Wąchocka a na polnej drodze czy szutrówce maluch mielił kołami jak dziki i kolega kręcił bączki jak Hołek w Subaru. Zresztą driftu nie wymyślili ludzie mający duże silniki tylko wtedy nikt jeszcze nie wiedział, że to jest drift
@rocknrollnik1 ja kiedyś woziłem Golfem jedynką po dwie beczki ropy tylko miałem zrobiony stelaż w którym te beczki były wiązane pasami bo inaczej to sobie nie wyobrażam...no i trochę ton tej ropy się przewoziło na zasadzie kupił-sprzedał ale to już ze 20 lat temu
Wpuszcza niedźwiedzia i on byki łapie a tak serio kolejny dobry przykład,że można tanio czyli mniejszym nakładem pracy i środków hodować bydło i to jak widać na zdjęciach bardzo ładne bydło.
@konteno opisany prze zemnie przypadek miał miejsce ponad 30 lat temu. Karoseria była kompletna i z fabrycznym lakierem. Silnik został złożony z zupełnie nowych części od bloku po najmniejszą śrubkę. Kolega palił gumę i kręcił bączki tym swoim składakiem parę dobrych lat, później go sprzedał ale maluch żył jeszcze długo i szczęśliwie.
Nie chodzi o to co oni tam mają tylko o to, że import lub eksport zwierząt hodowlanych zwiększa ryzyko rozprzestrzeniania się potencjalnych chorób. W dzisiejszych czasach twardej ekonomii choroby zakaźne są bronią wykorzystywaną do eliminacji nie wygodnej konkurencji oraz tworzenia rynków zbytu dla swoich towarów...ASF w Polsce czy na Białorusi nie pojawił się ot tak przypadkiem. Wiadomo jakie państwa są największymi graczami w Europie jeśli chodzi o wieprzowinę. Jeśli komuś zrobi się ciasno na rynku wołowiny to tylko patrzeć jak będziemy wybijać stada. Jedną z metod obrony przed tym jest wprowadzenie zakazu obrotu zwłaszcza młodego bydła do hodowli.
Mój kolega strasznie chciał mieć malucha i to nowego. Niestety nie mógł dostać przydziału więc kupił zajeżdżonego i rozbitego. Na tego dostał przydział na nową karoserię. Chyba z pół roku kupował resztę części. Wszystko nówka w Polmozbytach gdzie czasem poza kasą za część trzeba było dać nie jedną flaszkę żeby dostać coś z bardziej chodliwych części. W końcu jak miał już wszystko to w parę dni złożył to do kupy i miał swojego wymarzonego nowego malucha. Żeby tego było mało to kosztował go nie licząc tych kilku flaszek mniej o połowę od ceny nówki z fabryki. W tamtych czasach części było trudno dostać ale były z dużo mniejszą marżą. Dziś jak by tak złożyć jakiś samochód samemu z nowych części to kosztowałby co najmniej dwa razy tyle co oryginalny u dilera.
Sam malucha nigdy nie miałem i moim pierwszym samochodem był Uaz-469 .
Chyba nie zakumaliście o co chodzi @zetorki12 a chodzi o to,że łańcuch a nie łańcuchy...bo widać tylko jeden (chociaż pewnie drugi w tym samym stanie) ale nie zmienia to faktu, że widzimy łańcuch w liczbie pojedynczej.
Zysk jest tu sprawą dyskusyjną bo różne są różnice w cenach no i zamraża się gotówkę. Jeśli paliwo drożeje zyskuje się dodatkowo ale bywa,że tanieje i na stacji może być tańsze niż kupione wcześniej z dostawą. W przypadku tego typu zbiorników głównym argumentem za jest wygoda ale to jak już wspominałem tylko gdy ma się zwijak na wyposażeniu bo jak nie to żadna wygoda tylko męczarnia.
Twoja 60-tka na tym zdjęciu rozwaliła system i chyba nie widziałem jeszcze żadnego ciągnika z taką ilością osprzętu wokół silnika dołożonego przez właściciela. Podziwiam za chęci i inwencje twórczą !
W dzisiejszych nie pewnych czasach jeśli już coś budować to tylko tak by w przyszłości po pewnych modyfikacjach mogło pełnić każdą rolę w gospodarstwie lub gdy rolnik zostawi rolnictwo mógł w nim prowadzić jakąś inną działalność.
Jeśli mocno się skrapla musisz pomyśleć nad lepszą wentylacją. Duża wilgotność szkodzi zwierzętom oraz niszczy sam budynek.
Ja dużo starszy i dużo brzydszy od Bartka i też jeszcze nigdy nie płaciłem więc jak to mówią dla chcącego nic trudnego no i przede wszystkim gadane trzeba mieć
Co do zbiornika to jak to się samo nie wyłącza to nie dość,że drożyzna to jeszcze tandeta. Powinien być zawór "bypass" i zwijak w standardzie a nie za każdym razem wpychać wąż przez to okienko do środka. Wymyślić jakieś durne nakazy potrafią ale żeby dopilnować, żeby nie nabijano klienta w butelkę to już nie ma komu.
Tak jak kolega wyżej napisał trafił Ci się jakiś pechowy egzemplarz albo zakatowałeś go pracą ponad siły. To,że firma Hydramet zrobiła mocowania do tego ciągnika pasujące do tego ładowacza nie oznacza,że ciągnik to wytrzyma. Tu widać, że ładowacz wystaje mocno do przodu i w tym wypadku siły działające na przednią oś zwłaszcza przy belach sianokiszonki są dużo większe niż te, które są dopuszczane dla tej osi. To jest mały ciągnik do lekkich maszyn i prac pomocniczych. To,że uwierzyłeś w pierdoły, które Ci wcisnął sprzedawca jest w tym momencie jedynie Twoją winą. Nie oceniam Cię kolego bo każdy z nas popełnia błędy ale akurat ten model jest barzo solidny i w większości przypadków nie ma z nim żadnych problemów jeśli tylko wykorzystywany jest zgodnie z przeznaczeniem.
Miło,że zaproponowałeś pomoc naszemu nowemu koledze. Chyba jest ze Słowacji. Fajnie by było gdyby pokazywał i opisywał tu swoje gospodarstwo bo już z tych kilku foto widać,że jest to trochę inne rolnictwo niż to "typowe" w Polsce a warto poznawać inne metody i poszerzać horyzonty. Mam więc nadzieję,że mimo pewnych małych barier językowych kolega @Stevo2988 się nie zniechęci i będzie tu stałym gościem.
Wielkie brawa kolego za pomysł i życzę powodzenia w testach oraz we wprowadzeniu tego na rynek !!! Produkt jest niszowy ale myślę,że chętni się znajdą. Musisz tylko wszystko przetestować w różnych warunkach żeby już na rynek dać produkt wolny od "chorób wieku dziecięcego". Oczywiście do tego dobre materiały oraz wykonanie i osiągniesz sukces kolego.
Tyle lat u Ciebie w gospodarstwie i jeszcze się nie przełamał za kabiną ? Albo bardzo o niego dbano, albo już tam było spawane, albo trafił się jeden na milion Ogólnie fajne były tylko te połączenie kabiny z "ramą" gniło i pękało no i brak "szpery" w tylnym moście więc jak błotko, śnieg, piach lub nawet trawa po deszczu to samo ruszenie z miejsca było wyzwaniem.
Ja tu nie widzę żeby coś było oparte o ścianę obory ale ogólnie wydaje mi się, że jest dość staroświecka jak na ten rocznik. Niski strop i wysokie poddasze użytkowe to z jednej strony gorsze warunki "klimatyczne" dla bydła, ograniczenie w pracy sprzętem i przymus zastosowania niskich ciągników i maszyn typu paszowóz no i ogólnie przez strop dość droga budowla. Moim zdaniem nawet uzyskanie dodatkowej powierzchni użytkowej na poddaszu nie rekompensuje w/w minusów chyba,że wielkość działki ogranicza możliwość budowy dodatkowego budynku, w którym byłoby to co teraz trzymasz na poddaszu.
Natomiast ten czarny z tyłu musiał ostro rozrabiać i teraz za karę musi w kącie stać młodzi pewnie nie znają takich metod wychowawczych ale ja trochę starszy więc się jeszcze załapałem i w szkole postałem trochę po kątach
Kruszarka kosztuje ale zaoszczędza się masę pracy oraz efekt jest bardzo dobry co daje szybszy powrót pola do dobrej kultury a więc szybciej potencjalne dochody. Ciągnika na 100% szkoda do wyrywania bo od silnika, przez sprzęgło po skrzynię wszystko dostaje mocno po d*pie. Z dwojga złego jak nie ma pod ręką firmy czy nadleśnictwa z kruszarką lepsza już jest koparko ładowarka bo jak operator wprawiony a nie są to jakieś wielkie pnie to idzie naprawdę szybko.