Aby wypowiadać się na temat Rosji, trzeba znać jej historię, język, ludzi, ale także - mieć trochę rozeznanie w kontekście politycznym. Znam wielu dziennikarzy piszących o różnych zakątkach świata, jednak większość tych rzetelnych stara się tylko przedstawiać konkretne wycinki sytuacji, na których się znają. Na przykład taki dziennikarz kulinarny Makłowicz nie mówi o polityce krajów, do których jedzie. Nie mówi, jak tam ludzie żyją. On się zna na kulinariach i trochę - ciekawych miejscach i zabytkach. I chwała mu za to. W swojej działce jest wiarygodny, gdyby zaczął mówić o polityce - już nie. O historii opowiada ogólnie na poziomie, który może poznac każdy z nas bez problemu.
Jeśli o Rosji mówi ktoś, kto tam nie mieszka, nie miał styczności ani z aparatem bezpieczeństwa czy milicją, ani z administracją na poziomie lokalnym, to jest to tylko turysta, który mówi to, co mu pozwolono obejrzeć i dotknąć. Taki sam turysta, jak z Korei Północnej. W dodatku rosjanie zazwyczaj pozwalają wjechac tym, którzy od dawna przedstawiają ich w korzystnym świetle. Tak samo wyglądało to w latach 20-tych i 30. Raz chyba tylko w historii zdarzyła się rosjanom wpadka - z hołodomorem, gdy jeden z dziennikarzy zrobił sobie prywatną wycieczkę i zobaczył prawdę - stosy trupów, ludzi wyglądających jak szkielety, masowe egzekucje. No cóż, długo nie pożył.
a czemu ma mu przeszkadzac ? Niemcy zawsze trzymali z ruskimi, jak widac w naszym parlamencie też