A wylatujesz na augustów czy Suwałki? W tamtą którędy przeskoczyłeś?
od Augustowa jechałem do granicy, pierwsze większe miasto to była olita , a potem na troki
dla mnie potrzebne, wjedź w pszenżyto z T2 to podnośnika braknie i w raz belkami szoruje po zbożu , albo w rzepak. Do nawrotów używam, bo sobie podniosę i mogę przy nasypie kolejowym obrócić, a tak bym po ziemi ciągnął lance, a poziomowanie to już w ogóle potrzebne, bez poziomowania jedna strona ryje w ziemi a druga metr nad polem.
ITak wygląda pompa po 2 baniakach, wymienione oringi, membrany, uszczelniacze, blok pompy splanowany. Uprzedze pompa nie zamrożona, stoi w domu zima, o tym że ten rozdzielacz jest z szajs plastiku to pisał nie będę, zaraz się rozszczelnia i cieknie, zawór od ciśnienia żyje swoim życiem, włączysz wałek pryskasz i 4 bary , koleje włączenie bez dotykania zaworu już 2 bary i pryska jak chce, raz 600 litrów mało na 2 ha a raz wystarcza na 3 ha. kolanka i oringi na nich to też kpina, wszystko musiałem wymienić, opryskiwacz garażowany praktycznie, czasem w sezonie stoi kilka dni na dworze. U mnie wieksoszc co ten wyrób mieli to sprzedali to w cholerę i podkupili zachody i dziś pogoda i napierdalaja tylko furczy a ja dziada poprawiam bo oprysk drzyzda z pompy i rozdzielacza. Też byłem zadowolony jak to kupiłem że nowe to pochodzi, a tu nic bardziej mylnego. Kolejna kwestia jak brałeś na dofinansowanie to było brać z hydraulicznym poziomowaniem i wydzwigiem belki na siłownik a nie korbotronik.
Na 25 ha taki opryskiwacz kupiłeś ? To ja mam niewiele więcej i w planach 3000 l na kołach, komp pełna hydraulika i lance że 20 parę metrów.
a czy o tym można coś dobrego powiedzieć ? zakup tego ulepa to nie rozwój gospodarstwa tylko krok w tył a nawet dwa, dodatkowo gwarantowana nerwica i lepienie tego co dwa dni.