Spokojna głowa jest zdecydowanie więcej warta niż nie wiadomo jaka kasa. Przy krowach niestety ta głowa niespokojna jak się coś wykrzaczy, a tysiąc rzeczy dookoła ogarniać samemu.
Ja nauczyłem się nie brać do głowy, nie nakręcać się w nerwach i to jest najlepsze.
Miałem z majstrami perypetie straszne, wkurw był, ale chwilowo. Nie ma co się przejmować bo nerwy i stres bardzo mocno szkodzą. A jak dochodzą jeszcze chore ambicje bo ktoś nakupił sprzętu to muszę i ja miec, choć nie do końca jest uzasadniony ekonomicznie to już mind blow🤯
Krów nie ma, parę sztuk bydła, ludzie qq rozerwali z pola, kiszonki by miał bodaj tysiąc bel to by poszło, słoma, zboże. Wszystko idzie w ładnych pieniądzach.
Nie trzeba yebać pod krową.