Dzięki.
Poprawia się, ojciec już w domu, mama się wybudziła, od respiratora odłączyli, rozmawia jakoś, zaczyna jeść. Po niedzieli na oddział przeniosą z oiomu, rurkę z tchawicy wyjmą... już będzie luźniej bo tak to tylko po 17stej można wejść pokarmić, pogadać. Niedawno przyjechałem.
Najważniejsze, że wydaje się wszystko ok z głową, kontaktuje, wszystko pamięta, nawet że wizytę ojciec ma u lekarza w tygodniu... No i każe brać się za robotę i sadzić kartofle 🤪 a miałem na ten rok zarzucić bo wszyscy połamani.
Nie wierzyłem, że można osiwieć od zmartwień, a przed lustrem na łbie siwo się robi. Jednak prawda.