No fucha, gospodarstwo główny dochód, a działalność to dodatkowa "fucha"... jak zwał tak zwał 😉
Na podstawie doświadczeń mogę powiedzieć, że lepiej tak niż strachać się czy ktuś życzliwy nie doniesie jak wyżej gadka. A i firmy dzisiaj od razu pytają czy faktura będzie bo jak nie to nie. I do przetargów można startować... A takie szybkie zlecenia z budżetówki (UM/UG czy szkoły) to miód malina 😁 nikt się zbytnio nie targuje, stawki x2 tego co prywatnie. Mieszkam na styku trzech małych gmin, gdzie przetargów nie ogłaszają, dlatego duże profesjonalne firmy się nie pchają.
Gdybym miał konia 130+ i pług 3m to już dzisiaj bym miał umowę na jednej gminie i z powiatu na naszym rejonie bo też na gwałt potrzebują. I płatne wtedy za gotowość, ale wtedy też i odpowiedzialność duża.