Dobrze mówicie. Jak było kwotowanie to rynek był jeszcze sterowny. Śmialiśmy się z Tatą w głos oglądając agrobiznes przed zniesieniem kwot i wtedy każdy "farmercik" powtarzał, że na razie folguje, a jak zniosą kwoty to rusza z kopyta z produkcją mleka, a teraz płacze jeden przez drugiego jak to źle, jak niedobrze, znowu 15 gr w dół... A My dzisiaj dalej się Śmiejemy, bo jak ktoś głupi to aż miło... Pokazują to nieraz takich co mają po 50-60 dojnych i stawią obory na 150, bo mało, bo mało, ciągle kur*a mu mało. Bo nie wyżyje z tych piędziesięciu. A co on, jak będzie miał 150 krów to więcej zje jak ten co ma 30? Więcej będzie miał czasu? Więcej pieniędzy? Gówno! Zadłużają się tylko jak nie na sprzęt to na obory, cena teraz siadła a raty zostały na swoim poziomie i płacz, ratunku, pomocy! Rozumiem dochodzić małymi kroczkami, drogą inwestycji z zysku, ale jak to mentalność co niektórych- sąsiad ma na 120, to ja muszę na 124 stawić i koniec! PS. 4000 l i 96 gr