-
Postów
1988 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Chłoporobotnik
-
Ojciec opowiadał jakie bogactwo było w niedalekich od ciebie rejonach - na Mazurach. Cała jego rodzina stamtąd pochodziła. 6ha piachu, mogli uchować połowę tego co u nas na takim areale. Dziadostwo było wszędzie, jedynie na plus wyróżniał się dawny zabór pruski.
-
U nas rzek nie ma. Rowy bardziej. Po żniwach to korpiele. Świniom się to głównie dawało a wiosną po tym orka i jęczmień albo owies. Na resztówce po dworze, przed powstaniem RSP władanie miała Akademia Rolnicza, jak była koniczyna to ściernionkę ludzie sobie mogli wypasać i zbierać do woli. Dziadek był etatowym elektrykiem a co dodatkowo robił na gospodarstwie po byłym dworze to dostawał prócz zapłaty słomę bo tego brakowało. Ja nie szukam. Opie*dalać się. Nikt nie jest zdrowy - są tylko nie przebadani. Jeśli tak nie uważasz to jesteś po prostu z tych nieprzebadanych. Mnie nie muszą badać bo i tak wiem, że jestem pie*dolnięty. Coś zaczyna kropić, ciepło.
-
Ale wiesz ile było zabawy, żeby to wszystko miało co żreć? Kozę się pasało w zielsku w ziemniakach przed wykopkami. Rwanie buraków przeciągało się w nieskończoność żeby wszystkie liście nadążyć spasać. Siano to już w ogóle była zabawa... Dziadek potrafił nie siadać do obiadu tylko stać z talerzem w jednej ręce, w drugiej łyżka czy widelec i tylko zerkał na niebo. Po wykopkach - brony, zbieranie, kultywator, zbieranie, orka pod pszenicę - zbieranie i jeszcze babka chodziła po siewie i czasem coś znalazła. Gnoja było dużo, ziemi mało, nawozów niewiele stosowali. Oprysk to tylko kółko przyjeżdżało w maju z Chwastoxem i tyle. No i plecakowym ziemniaki na stonkę.
-
Ba, żeby tylko krowę. A jeszcze było 15a mniej niż teraz bo wujek pradziadkowy kawałek obrabiał. Była krowa, koza, maciora, wieprzek dla siebie, po 40-50 królików, kury, brojlery. Jakakolwiek kosiarka na podwórku nie była potrzebna, wszystka trawa była spasiona albo wysuszona na siano. Zboża niewiele siewali, trochę pszenicy i jęczmienia, dawniej pszenica, żyto i pasek owsa. Najważniejsza była koniczyna, ziemniaki i buraki pastewne, to zajmowało ponad połowę ziemi. Starczało wszystkiego prócz czasem słomy.
-
Perdolę, nie chcę z tymi ujami mieć nic wspólnego... Chyba, że się kiedyś, nie daj, przyplącze jakaś dojarka automatyczna z dwoma rękami do roboty, której się będzie chciało zapie*dalać przy tym.
-
Nie zagryzam. Zapijać raczej też nie zapijam, jeśli już to woda lub zimna herbata. Nic innego nie uznaję.
-
Kurła, ja jak tylko poczuję cebulę to rzygam. Ani grama nie używam w swojej kuchni.
-
Dlatego właśnie była ostatnia krowa sprzedana...
-
Nie jem świńskiego. A na mleko byliby chętni.
-
Tak jakby człowiek miał trawy więcej to by sobie takie cielę może i kupił... Ale buraków by trzeba było fest nasiać... Tylko żeby to było bez tych sratów, numerów, rejestracji... W tym roku mija 20 lecie bez bydlaków. Ciepły dzień, nie padało.
-
Nie wiem. Ja nie muszę ładować w dom, rodzinę.
-
Ale na pewno będzie chciał 4-5 tysięcy + a tyle nie dam. UG 2 plus krój 850zł w 2022. Siewnik bodajże 2300 czy 2400 w 2022. Lejek 600 w 2024.
-
Widzisz, ty na swojego robiłeś pół roku, ja miesiąc i każdy ma adekwatny do potrzeb. Fajny to był zakup. Teraz jeszcze prasę do żniw wyhaczyć.
-
To mi to nic nie zmieni. Ciebie tylko d*pa piecze, że może nastąpić kres/ograniczenie twojego głównego źródła dochodu czyli pasożytowania na innych.
-
Po tym, że dziwisz się normalnej rzeczy. Też się dziwię wielu rzeczom, na przykład waszemu podejściu do kobiet ale małorolne gospodarzenie niczym mnie już nie zaskoczy. Mogę wypić ale uzasadnij co w zamian? 6 stopni, niebo czyste.
-
Ty po prostu wielu rzeczy nie potrafisz zrozumieć i mało widziałeś.
-
E tam. Zostaje to jazda drugi raz. Po mojemu to ważne, że środka ilość odpowiednia.
-
No co trudnego? 20-25l wody i odmierzone dwie setki Chwastoxu. I normalnie, trzydziestka na czwórce. Jak zostanie to się jedzie drugi raz - ilość środka adekwatna do areału.
-
Czyli wniosek taki, że to Podlasie to dzikie a te strongmeny to jeszcze dziksze, żeby nie powiedzieć inaczej, niż my.
-
Nie wiem na co narzekać - mam na 4 łopatki, wszystkie ustawione tak samo i na 10m spokojnie dolatuje jak się obrotów na 1600 da... Do tyłu też leci...
-
Tu akurat będzie razem ale jeździło się już pryskać po 10a.
-
Jakbym musiał specjalnie jechać to nie wiem czy mi by się chciało... Ale przy okazji. A już zamówienie na specjalne pryskanie w maju owsa. U jednego 30a a u drugiego ... całe 6-7. Ja już wtedy u siebie i tych co mają ozime na pewno skończę psiukanie. Ale trudno, pojedzie się.
-
Ja u siebie dziś 160kg mieszanki saletry z saletrzakiem na 60a.
-
U jednego 25kg saletrzaku i 50kg Polifoski, u drugiego 50kg Polifoski i 25kg saletry. Po 30zł od każdego. Seniora nie liczę bo u niego i tak i tak rozsiewam a dziś u niego 25kg saletry na drugą dawkę i 50kg mieszanki Polifoski z saletrzakiem pod ziemniaki. Nie jestem ani rolnikiem ani biznesmenem.
-
Druga dawka rozsiana. Zboże trochę mokre miejscami ale może nie przypali. W życiu nie spodziewałbym się, że usługi lejkiem się trafią, a jednak. 150kg rozsiane u dwóch. Rozsiewacz umyty, wyschnie to wysmarować i do kąta. W nocy spadło 3,5mm, marzec 5mm.
