Sporo ludzi ze starszego pokolenia, ale już tego z czasów dobrobytu zmarło u nas w rodzinie na serce. Cholesterol, zapchane tętnice to była norma. Bez chemii a i tak zdrowi nie byli. Potem dziadkowie czy ojciec i wujowie wszelkiej maści i tak bez leków się nie obyli.
Wtedy też były aplikowane zarazem po wynalezieniu. Oraz mniej badań było czy są bezpieczne.
Hołownia przecież sporą część życia spędził pisząc dla pism katolickich, prowadził program religijny, a nawet do zakonu próbował wstąpić. Można powiedzieć, że raczej na bakier z tym nie jest i widać tak samo chciał wykształcić córkę. To, że z powodów politycznych się teraz próbuje go przedstawić jako antyklerykała to zwykły spektakl. Nic więcej.