Na razie to bierny jedynie. Co do strajków, to jakoś nie było u nas ani w rodzinie, ani w okolicy takich tradycji. Zaś lobby na cenę niby nieśmiałe były przed grupę producencką, a nawet kilka w okolicy było. Jednak to się ludzie za bardzo nie potrafią dogadać miedzy sobą, a prezesi za bardzo grabili do siebie.