Tu akurat nie było o hodowli, ale o etacie i gospodarstwie .
Powiem, Ci że hodowla teraz jest dla mnie tylko uwiązaniem, bo zadanie paszy i posłanie, to nawet dwóch h. nie zajmuje, jak oczywiście pryzmy odkryte wcześniej. Dochodzi dojenie, a suma sumarum wszystkiego innego sporo. Przy kiszonkach czy żniwach spać nie ma kiedy, ale to mija. Może się przyzwyczaiłem, ale jakoś mi się nie uśmiecha tak jak słyszę wstawać przed 5 by gdzieś do zakładu dojechać na 6, potem wracać w korkach, może i nadgodziny brać itd.