Masz racje z tym ryzykiem zawodowym, ale co byś powiedział gdyby wspominany przez Ciebie inspektor podczas kontroli wyciągnął przepisy stworzone dla Ciebie i wymagające ciut więcej niż od twojej konkurencji.
Litwini rechoczą, że ich chabanina ze stref ASF, nie musi spełniać tylu wymogów co Polska i swobodnie może sie poruszać po naszym kraju. Dlaczego nasze warzywa mają spełniać kosmiczne normy, a leżące obok zagramaniczne już nie ? Czy nie jest upokarzające i niesprawiedliwe, że w tłumaczonych przepisach zamiast spójnika "lub" jest wpakowane dla bezpieczeństwa, generujące niepotrzebne koszty "i" np. dotyczy to chemii rolniczej, przechowywania nasienia do inseminacji, teraz nawozów azotowych. Wszelkie takie smaczki nie poprawiają naszej konkurencji a stawiają nas na zdecydowanie gorszej pozycji startowej. Konkurencja nie jest zła, powiedział bym że pobudza do lepszego działania pod warunkiem że jej wymogi dla wszystkich są jednakowe. W cywilizowanych krajach rynek wewnętrzny i rodzimego producenta się sprytnie chroni u nas chroni się tego kto da więcej, z takim podejściem zawsze będziemy tyrać dla kogoś.