Sęk w tym, ze tam właśnie nigdy nie było granicy , jedynie patyki geodezyjne przy wyodrębnianiu za poprzedniego właciciela, które dawno zgniły bo nie dał ani słupków, ani nie zrobiono granicy i pewnie o to ostatnie będzie drzeć japę, że ja tak miałem uprawiać, ale w sumie co mi do tego, ja dzierżawiłem w stanie jakim zastałem i tak samo schodzę. Niech sobie szuka tych niewkopanych słupków.