Kiedyś przy naganianiu na auto jeden zaczął zięć i dzwonią do mnie żeby dorżnąć. To mówię że już jadę. A oni że nie oni krew spuszczą i zadzwonią jak woda będzie gotowa. Minęło 1,5godz. Nie dzwonią myślę chyba zrezygnowali i pojechałem pyry sadzić. Wjeżdżam na pole a on dzwoni że woda się gotuje. No to z pola i jadę. Był już zimny i sztywny, kark podcięli jak bykowi. Kurde na świniaka 120kg parnik wody brakło. Skóra się odparzala a i tak nie szło. Trzeba mi było go oskurować jak cielaka i się nie męczyć.
Jak kiedy mnie odwiedzi na motorze to ci powiem czy prawda.