U mnie taka rozprawa ciągnie się już rok najpierw było zasiedzenie tyle że ziemi prywatnej co przerodziło się na spadek bo co się kazało że to ziemia babki wujka dziadka ciotki... i to jakieś pokrewieństwo więc spadek w pewnej części a w części po innych rodzeństwach ciotek babek ale inni się zrzekli i zostaje tylko zza granicy akty zgonu po sprowadzać, a sędziowie lubią tak przeciągać takie rozprawy że w pale się nie mieści. Żąda czegoś na jednej jak dostaje to ustala termin kolejnej by na niej stwierdzić że brakuje czegoś jeszcze itd....