Opłaty są znikome ale są. Dlaczego jedni mają być równi z drudzy "równiejsi"? Za motocykl płacę ubezpieczenia prawie tyle co za samochód, gdzie jednośladem robię rocznie jakieś 2000 km tylko w okresie letnim, a autem 10x tyle. Produkcję mam wyłącznie roślinną więc w okresie zimowym ciągników nie używam i czym to się różni od posiadania samochodu ciężarowego? A co w przypadku gdy ktoś ciągnika używa wyłącznie do wypychania obornika z obory i cały rok pojazd nie widzi drogi publ.? Według mnie prawo jest w wielu kwestiach do zmiany bo podobnych temu patologii nie brakuje.