To są tylko legendy...
No więc opowieści ciąg dalszy.
W 2018 latem silnik przeszedł remont generalny, Dziwne byłoby gdyby wytrzymał więcej niż 2 lata bez rozbierania. Jako że odpalenie tego złomu czasem jest nieuniknione, tak jak awaria po każdym jego odpaleniu, trzeba było przestawić prasę. Bez odprężnika nie ma szans, żeby zapalił, z komina po odpaleniu wylatywała szklanka wody, w chłodnicy było sucho, bo również wywalał nadmiarem, po trzecie płyn leci w olej. Trudno, bywa. Jako że silnik złożony na nowo, a głowica została stara, założyliśmy nową głowicę. Uszczelka ani teflony nie były w jakikolwiek sposób uszkodzone. Oczywiście nic to nie dało. Ciśnienie w chłodnicy, że masakra.
Do rzeczy - czy jest to możliwe, i jak to możliwe, że pękłaby tuleja cylindra? Od 2 lat nieustannie jeździ na borygu, Turdus SHPD zmieniany na czas, silnik nie mrożony, nie przegrzany, nie katowany.