Dorabiał tak do pracy na etacie. Co sobotę jeździł na taką fuchę, nie raz brał jakiegoś młodego do pomocy. Miał taki system że od razu segregował odpady w piwnicy(plastik/metal, szkło, makulatura), potem wynosili śmieci i zwykle regały + jakieś drobne narzędzia czy klucze na sprzedaż. 150zł brał jeśli w piwnicy były same śmieci. Jeśli było coś wartościowego robił "za darmo". Nie wiem czy teraz jeździ z rok się nie widzieliśmy a w między czasie urodziło się mu dziecko.