Nie masz racji. Po prostu należy sobie uświadomić że zawór skrętu kupowało się np. za dolary. Dla fabryki taki zawór skrętu miał taka wartość jak cały silnik. Że seria ciężka wykonywana była równolegle przez kilka fabryk najprostszym przezbrojeniem było dołożenie zaworu skrętu w ten a nie inny sposób. Już w latach 90 zetor jednak modernizuje kabiny w ten sposób że zawór skrętu trafia pod kierownicę. Teraz dlaczego w ogóle pakowano orbitrol na eksport? A no z prostej przyczyny na zachodzie szybciej było dostać zawór skrętu niż naprawić polskie serwo. To samo było z silnikami próbowano trochę przekonać zachód takimi eksperymentami jak umieszczenie jednostek perkinsa czy sw400. Druga sprawa jak nabywano te ciągniki w kraju, kupiec nie wybierał sobie wersji wyposażenia i chyba nie ma takiego który zapłacił by w tedy dodatkowe 150dolców za zachodnie wspomaganie które jak się zepsuje i tak będzie musiał wymienić na serwo. Do tego nasze prawo mówiło wprost że układ kierowniczy ma zapewniać stałe połączenie koła kierowniczego z kołami jezdnymi, oraz zapewniać automatyczny powrót kół do pozycji na wprost. Podobne obostrzenie prawne mówiące o prędkości 25km/h ciągników wykluczało u nas szybkie skrzynie.
Pewną rewolucje w układach hydraulicznych wspomagania przyniosła dopiero produkcja zaworów skrętu przez blok wschodni ale nie wiem czy one takie jakościowo cudowne a przykładem tego np. Bizon.
Po za tym serwo wcale nie jest badziewne tylko już ma 40 lat i chce powoli przejść na emeryturę. Uwierz że 40 letni orbitrol też będzie miał "dość" o siłowniku nawet nie wspomnę.