Jaja jak berety. Z jakieś 2 tygodnie temu przyjechał inspektorat na kontrol. Bez dzwonienia. Podjechali pod bramę. Mnie nie było. Matka dała im numer do mnie i pojechali sobie. Do dzisiaj cisza. Podjechali znowu pod bramę. Bez tel do mnie i znowu matka wyszła i im kazała dzwonić do mnie. Pewnie gdyby zadzwonili to bym wyszedł a tak to niech się walą. Wspominali coś o następnym tygodniu ale bez telefonu nie mam dla nich czasu. XXI wiek a oni nie potrafią się umówić. Taką mamy inspekcję niedorozwinięta.
Patrząc na ceny poważnie zastanawiam się nad tym mocznikiem uff. Opłacałoby się kupić pod to siewke że zmijkami i mieć tańszy nawóz. Tylko pytanie czy warto kombinować.
I tu się z wami zgadzam. Wszystkie się psują ale Zetor i taki Case produkowany w tym samym czasie to porównanie jak polonez i Mercedes. Do tego jeszcze porównać 60tke- czyli jakiś duży Fiat. Masakra.
Tak z ciekawości jak daleko od tylnej ściany kombajnu zamontować czujnik zapchania wytrząsaczy.? U mnie chyba nie było tego i myślę w którym miejscu żeby spełniało swoje zadania.
Pomysł z hodowlą i zyskiem 70zl nawet ciekawy. Pasze gotowa a zboże sam sprzedajesz gdzie chcesz i niech zakład płaci. 30sztuk w miesiącu i 2tys jest. Do tego sprzedajesz dobrze zboże, masz obornik/gnojowicę. Muszę mojemu odbiorcy zaproponować.
Potrzebuje wyłącznik na instalację 24v do dmuchawy kombajnu. Musi mieć 3 biegi i zero. Taki wentylator mam. Zmieniłem w zeszłym roku i nie podłączyłem innych biegów bo nie było czasu. Teraz jest to się można pobawić.
Dokładnie. Do siana, redlenia pyrek, ewentualnie po drzewo do lasu. I niech sobie odpoczywa a człowiek pracując czyms innym Bogu dziękuję że ma wybór i już nie musi tym.
Też mi się wydaje wcześnie. Ale to zdjęcie tam gdzie na niedobór wody nie narzekał. Reszta jeszcze trochę. Środek już na strakowca kupiony ale będzie trzeba dokupić bo obecnie skrzypionka się w jęczmieniu jarym znalazła i tam najpierw powalczę.
Co by można wysiać jako wsiewke w zboże( pszenżyto, żyto, jare zboża)? Pytam z ciekawości. W zeszłym roku próbowałem z seradela ale szału nie było. Coś jeszcze można by innego.
Niech każdy robi jak chce. U mnie jednorazowo od razu przy porodzie oxytocyna i kontrola czy prosięta się w kanale rodnym nie zablokowały. Potem penicylina po zakończeniu porodu i to właśnie głównie przez wkładanie ręki i kontrolę. W następnych dobach już tylko biovetalgin idzie i nie ma problemu z zapaleniami ale w razie czego jest antybiotyk pod ręką zawsze.
Mi już 2ha pszenżyta uschło. Z 2 ha pozostałych ładnie zapowiadających się upraw tez się zwija. Na piątek nadają burzę. Może padać a nie musi. Robi się w tym momencie już nieciekawie. Koszty poniesione a przychód poszedł się jechać. A zapowiadało się całkiem dobrze.