Inspektorat wreszcie odnalazł numer telefonu i potrafił się umówić na kontrol. Właśnie odjechał. Przypierdzielil się do siatki na poldrzwi w tuczarni. I do jakichś kontroli stanu budynku i spisów stada. Powiedziałem że nie prowadzę bo mi niepotrzebne to jest. A o jeszcze karmników deratyzacyjnych nie znalazł. Spisał wszystko w protokole i pojechał. Mówił że może przyjedzie szef a jak nie to będa dzwonić.