Żar z nieba się leje już drugi tydzień, pożar za pożarem. Mam słomę do wożenia ale trzeba przez lasy jechać i na razie sprasowana czeka sobie na polu aż popada bo boimy się wozić. Kukurydza sucha robi się, kolby są ale brakuje wody na wykształcenie ziarna więc wszystko idzie na kiszonkę, drugiego pokosu traw nie będzie, lucerna ma z 10 cm i usycha - jednym słowem masakra