Skocz do zawartości

Obecna sytuacja polityczna w Polsce


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

stoczenie ,  kopalnie tez sobie kształciły kadry  , jak firma zatrudnia kilkanascie tys . pracowników to jest to nieuniknione . ostatnio słyszałem o jakimiś projekcie w Warszawie związanym z MZK  w związku z brakiem pracowników , mają coś razem stworzyć jakąś klase zeby szkolić pod MZK . Opel tychy też ma patronat nad jakąś szkołą , już  kilka firm ma klasy patronackie w polsce .

  • Thanks 1
Opublikowano

Ywa pytała co on chce robić? Dysydent - dobrze, że jest w technikum. Przygoda z polonistką przyda mu się w życiu do kształtowania własnego PR. Ja to pojąłem (debil totalny) w ostatniej klasie. Kiedy nauczy się odrobiny wysiłku i przygotowania oraz znajdzie dwóch kumpli podobniemyślących to oni poprowadzą lekcję a nie polonistka jeśli rozumiesz co mam na myśli. W zawce to tylko palić cudzesy by się nauczył.

  • Thanks 1
Opublikowano (edytowane)

Ywa, czyli jednak mozna! Ja  tez tak uważam. Mój ulubieniec wczoraj udowadniał że sie nie da rozwinąć bo jest za drogo , za daleko nie ma czasu a do tego wszelkie inne przeszkody.  Jak się nie chce  zmienic swojego losu to niech  klepie  biede. Wcale mi takich nie żal. Cenie takich ludzi jak wspomniany szwagier. Dokształca się , szuka , rozwija się a nie biadoli że mu źle. 

Co do edukacji Twojego syna - niech się uczy dalej, technikum ,matura  itd bo jak  sie kiedyś zmieni , niech ma drzwi otwarte. 

Co do liceum  ogólnokształcacego  to daje ono szeroką wiedzę ogólną a ona lepsze rozumienie swiata poprzez historię, fizykę, chemię czy co tam jeszcze. Generalnie rozwija myslenie wielokierunkowe i wzmacnia  logikę. 

W każdej szkole powinno być dużo wiecej zajęć z matematyki ale przede wszystkim logiki i ekonomii.  Tu sa takie braki w społeczeństwie że aż groza.

Moim zdaniem jak ktos ma trochę ambicji i chce się uczyć to sie bedzie uczył a gamoń zawsze będzie gamoniem. Problem jest taki że o tych drugich dba sie bardziej "bo sobie nie radza " , oczywiscie kosztem zaradnych. Niemoznosć kształcenia się to obecnie taka bzdura ze oczy bolą jak sie to czyta. Kiedyś  bariera była umiejętność czytania i dostęp do ksiag. W latach  90 tych gdy się uczyłem dostep do książek był bezproblemowy , nawet można było sobie ksero pewnych rzeczy zrobić ale na wykładach trzeba było naprawdę się skupic  -słuchać  i notować. Teraz dokształcanie to bajka - ilość materiałow dostepnych w internecie jest niebywała, wiec nic,  tylko sie uczyć. No ale jak się nie chce..........  

Edytowane przez Ulman
Opublikowano (edytowane)
2 godziny temu, mirro napisał:

No nie przeginajcie. Jesteście na prostej drodze do odhumanizowania człowieka a szczególnie młodego pokolenia. Jeżeli jesteśmy sumą doświadczeń a może nawet i wiedzy gromadzonej w czasie życia, to szkoła wcale nie jest taka zła. Co się dziej z tzw "wiedzą niepotrzebną"?  Trudno powiedzieć kiedy i komu ona będzie niepotrzebna, tak jak i kiedy i komu się przyda. Nie oczekujcie że po technikum będziecie mieli fachowca pełną gębą. Problem w tym że np w automatyce, motoryzacji sami nauczyciele nie nadążają za zmianami. Nikt z resztą nie nadążyłby zmieniać podręczników.
Ja bym jednak optował aby Yva posłała syna do technikum. I niech je skończy. Tu chodzi też o rozejrzenie się po świecie. Może być tak że znajdzie sobie jeszcze inne zajęcie w życiu. Dać czas. 

Można tak napisać po tym co dość niezbornie ja wyłożyłem na temat przedmiotów humanistycznych w szkołach o profilach ściśle technicznych i rzeczywiście masz rację. Na swoje usprawiedliwienie to wspomniałem o zwiększeniu nacisku na te właśnie przedmioty u młodego aby podciągnąć.... czy mi się uda? zobaczę
Nie kwestionuję sam wymaganego szerszego horyzontu w technikach i liceach niż w zawodówkach a tylko "zacytowałem" spostrzeżenie z punktu widzenia syna, ucznia a i nie tylko jego bo i kolegów. To nie ja a oni mają takie poglądy może właśnie przez upośledzenie tej humanistycznej przecież z natury ciekawości świata sądząc że internet i media wystarczą bo robią takie wrażenie.
... dużo mógłbym jeszcze ale ograniczę się tylko do jednego - dzięki Mirro za podpowiedź w wyszukiwaniu argumentów aby młodemu  nieco bardziej uwagę skoncentrować też na sensie życia a nie tylko efektywnych sposobach przeżycia

i jeszcze tylko jedno. Pogrubione jak najbardziej słuszne tylko jak to zrobić aby najlepiej ta decyzja była syna autorską a nie tylko wykonaniem rozkazu?
Bo istnieje ryzyko że na tej zawodówce poprzestanie i pomimo możliwości technikum później skoncentruje się na tej tylko technicznej stronie klepania kasy. Mój nie ma już wyjścia i tyle w tym dobrego.
Szersze horyzonty to większe możliwości a to że wielu ich nie wykorzystuje pomimo jednak w jakiejś tam edukacji ukształtowanych to już inny temat a nawet kilka tematów nie związanych już z edukacją - nazwijmy - obowiązkową.
 

Edytowane przez dysydent
  • Like 1
Opublikowano (edytowane)

Sprawa jest prosta. Niech młody sprawdzi w necie ile srednio zarabiaja ludzie po zawodówkach ile z matura i ile z wyższym. 

Edytowane przez Ulman
Opublikowano

Dysydent - biologia mija się z logiką biotechnika służy człowiekowi a nad wszystkim czuwa ekonomia. Życie. Młody zajarzy, gdzie ta wiedza a raczej oswojenie w jej przyswajaniu mu się przyda? Tobie zdaje się przydaje że młody ma czas na naukę a nie za koniem ze sprężynowym kultywatorem musi chodzić.

Opublikowano

z tytułem profesora można wykonywać najprostsze prace (np. wywozić obornik od świń, nawet taczką), ale będąc tylko po zawodówce nie można wykładać na uczelni

Opublikowano

Moja kuzynka miała średnie . Potem zrobiła wyższe . Praca była ale na umowę śmieciową . Wyjechała do Holandii i pracuje w pralni . Musiała zataić że ma wyższe bo by ją zwolnili . Już 8 latach pracy już ogląda się za jakimś mieszkaniem w Polsce . Jej siostra pracuje w Anglii . Tam urodziła dziecko i kupiła mieszkanie a w Polsce by była d*pa   ale ceny wszystkiego są zachodnie . W necie znajdzie się średnie wynagrodzenia jak Ulman napisał tylko jak jeden zarabia 10 tyś a drugi 2 tyś to średnio zarabiają 6 tyś . No i ktoś powie że krzywda 6 tyś .  

Opublikowano

Zbyszko. Trochu się zmieniło ale jedno zostało - wyższe bez osiągnięć pozwala pracodawcy myśleć, że jest szansa na skrupulatnego człowieka z zalążkiem wiedzy i praktycznie nic więcej.

Opublikowano
33 minuty temu, nie napisał:

z tytułem profesora można wykonywać najprostsze prace (np. wywozić obornik od świń, nawet taczką), ale będąc tylko po zawodówce nie można wykładać na uczelni

Można . Płytki . 😁😁😁 a Wałęsa .

  • Haha 2
Opublikowano (edytowane)
1 godzinę temu, DTaras napisał:

Dysydent - biologia mija się z logiką biotechnika służy człowiekowi a nad wszystkim czuwa ekonomia. Życie. Młody zajarzy, gdzie ta wiedza a raczej oswojenie w jej przyswajaniu mu się przyda? Tobie zdaje się przydaje że młody ma czas na naukę a nie za koniem ze sprężynowym kultywatorem musi chodzić.


Nie wiem czy jeszcze ale obowiązywał obowiązek uczenia się do 18-ego roku życia ustawowy (?) to też znak czasów. 
Jeśli młody ma ten czas dany to dla czego ma nie skorzystać a usilnie musi sprężynówki szukać?

Dzisiaj sama wiedza jest łatwa do zdobycia przynajmniej ogólna i encyklopedyczna , Ulman już wcześniej... 
Rzecz polega na umiejętności wyszukiwania właściwej i akurat potrzebnej. Umiejętność logicznego myślenia nie tylko jest wrodzona ale i nabyta przez schematy a te dopiero po kilkukrotnym powtórzeniu. Zrozumienie mechanizmów poznanych łatwiejsze i szybsze niż ich powtórne wymyślenie nawet przez geniuszy.
Nauka mechanizmów, skrótów myślowych wielokrotnie w życiu przez analogizowanie potrafi łączyć odległe dziedziny nawet w codziennych czynnościach a jeszcze bardziej zawodowych. 
Wykuwanie na pamięć cyferek dat historycznych lepsza czy wizualizacja logiczna osi czasu z odnoszeniem do tej osi zdarzeń i zjawisk ze wszystkich dziedzin.
Nauka w zawodowych szkołach a chocby i technikach, a czy tam jest np Historia rozwoju uczonej profesji? kolejność na osi czasu np poznawania elektryczności (skorom zaczął z elektroniką) z odniesieniem do np bitew wojen i biologicznych czy ekologicznych zmian w tej Historii odkryć czy rozwoju matematyki ... ileż trzeba życia i własnej inwencji aby to w późniejszym życiu pospinać w sens który rozatomizowany na przedmioty nauczania bez związku czy nawet chronologicznego spięcia programów gdzie na j. polskim romantyzmu a na Historii akurat o wojnach trojańskich (nie wiem jak j. polski traktować? przymiotnik czy rzeczownik? :) bo z małej to przymiotnik)
Dzielenie Wiedzy jako odrębne światy dziedzin może zaowocować chaosem w głowie i wtedy rzeczywiście można oczekiwać że Wiedza = kasa. To nie tak.


Bryła złota nabiera wartości gdy znajdziesz kupca. Na bezludnej wyspie to tylko kamień do łupania orzechów jak reszta zwykłych kamieni.
Trzeba wiedzieć na jakiej wyspie się chce wylądować i co tam akurat będzie najwartościowsze. Istnieje zawsze ryzyko pomyłki stąd absolwent politologii jeśli zamierza brzydzić się kłamstwem nigdy wiedzy tego kierunku najefektywniej nie sprzeda itp

A ta uczelnia która Wałęsę za wykładowcę zrobiła to albo jako przykład/pomoc naukową albo tyle warta co i te wykłady chociaż mogli dać do nauczenia z kartki a wtedy i prosty dyktafon wart posłuchania. Zależy kto "nagrywał" ;) 

Edytowane przez dysydent
Opublikowano (edytowane)

Wszyscy macie racje, imponujące...nie będę rozwodziła się już nad tym, po prostu rozumiem.

Dodam, że zawodówka to nie koniec przecież.....to dopiero początek, tak myślę....

Przecież nie wyślę go do LO, jak siebie, gdzie sami artyści są, mało materialistów społecznych.

Miałam  piękny profil biologiczno-chemiczny, a trzecim językiem była łacina (martwy język).

Kiedyś brak było internetu ( z jednej strony rozleniwia teraz ludzi), nie łatwy dostęp do skryptów, książek, czas poświęcony w czetelniach biblitecznych, koleikach..znam to.

Myślę, że jakimś sposobem na dobre wzorce , skupieniu uwagi dziecka na czymś kreatywnym, a ograniczeniu złego wpływu towarzystwa są zajęcia dodatkowe, np. sport uczy samodyscypliny, skupienia, wartości. Chodziliśmy na karate, teraz przerwa.....hm może harcerstwo?

Im wyżej taki człowiek pnie się po szczeblach edukacji, tym łatwiej powinien umieć sobie poradzić w różnych sytuacjach życiowych.

Przedmioty humanistyczne są ważne do zrozumienia wszystkiego na czym świat stoi.

P.S. Mój prof. chemi był specjalistą w swojej dziedzinie, aż za bardzo.........na zewnątrz, prywatnie zagubiony, dziwaczny.....

P.S. dla mnie to rzeczownik

 

Edytowane przez Gość
Opublikowano (edytowane)

w temacie fasolki
Żadnych jeśli temperatura tkanki spadnie poniżej zera bo godzina dwie nad ranem jeśli listki nie zamarzną to do minus dwu trzech ale i tak odchoruje nawet spadki poniżej plus trzech (pożołknie)

Ja swoich chłopaków nie chroniłem przed jakąkolwiek informacją. Poznaj wszystko od najświatlejszych odkryć po społeczne brudy,  poznaj patologie ich mechanizmy i skutki poznaj skuteczne działanie i wybierz .... nie narzekam na efekty
tak pokrótce bo na dziś mam już dość pisania

Edytowane przez dysydent
Opublikowano

Ograniczanie wpływu "towarzystwa" może mieć też ten skutek, iż "poparzenie paluszków" może przyjść później i nieść dużo poważniejsze konsekwencje. Rzecz jasna mówię tu o przypadkach rodzicielskiej nadgorliwości. 
Sport uczy samodyscypliny? Nie sądzę. Raczej kwestia przyzwyczajenia i pewnego ustalonego rytuału. Ja jeszcze przez długi czas nie mogłem odzwyczaić się od biegania o szóstej rano.😂 Te wszystkie zajęcia dodatkowe to tylko zajęcie czasu. W przypadku rodziców zapędzonych za pracą to tylko gwarancja że w międzyczasie młode nie łazi Bóg wie gdzie. 
Karate jest fajne dla młodego. Szczególnie kiedy zaczyna się jeździć na zawody i coś tam wychodzi. Jednak potrafi też dawać fałszywe poczucie bezpieczeństwa, albo przewagi. Tu duża rola prowadzącego aby jednak coś dać mentalnie trenowanemu. Czasem lepiej udawać że człowiek lewy w tej kwestii. Mniej problemów. 
 

Opublikowano
40 minut temu, nie napisał:

z tytułem profesora można wykonywać najprostsze prace (np. wywozić obornik od świń, nawet taczką), ale będąc tylko po zawodówce nie można wykładać na uczelni

Absolutna zgoda. 

32 minuty temu, 12zbyszko napisał:

Moja kuzynka miała średnie . Potem zrobiła wyższe . Praca była ale na umowę śmieciową . Wyjechała do Holandii i pracuje w pralni . Musiała zataić że ma wyższe bo by ją zwolnili . Już 8 latach pracy już ogląda się za jakimś mieszkaniem w Polsce . Jej siostra pracuje w Anglii . Tam urodziła dziecko i kupiła mieszkanie a w Polsce by była d*pa   ale ceny wszystkiego są zachodnie . W necie znajdzie się średnie wynagrodzenia jak Ulman napisał tylko jak jeden zarabia 10 tyś a drugi 2 tyś to średnio zarabiają 6 tyś . No i ktoś powie że krzywda 6 tyś .  

Jak ma wyższe i się go wstydzi i zataja by pracować w pralni to znaczy że albo nie ma żadnych ambicji by wykorzystać swoje wykształcenie , albo ma jakieś kompleksy. Czemu by ja zwolnili? 

Czemu w Polsce była by d*pa? Myslisz że kto te domy na przedmieściach buduje i kupuje  apartamentowce skoro się u nas nie da zarobić/dorobić? Obstawiam że to nadzwyczajna kasta, złodzieje z PO i mafia vatowska a nie wykluczone że sam Tusk.

Średnia jest średnia. w grupie ludzi  po zawodówce tez masz zarobki o duże rozpietości ale w całości masz prawidłowość że populacja wykształconych średnio zarabia wiecej.  Jak masz ochotę to sprawdź   czym i jaka jest mediana zarobków w każdej z tych grup 

Opublikowano

Historia - nigdy nie przejmoeałem się kiepskimi ocenami z dat. Jak popierd... fakty to jakieś takie miałem zawsze wyrzuty sumienia. Stąd raz pięć raz trzy średnio cztery i do przodu. Jak chciałem to tych pare dat się ogarnęło. Jest pewien niezbędny humanistyczny element w ścisłym ujęciu świata - ktoś kiedyś te prawa formułował. To są ważne sprawy - tak jak w kodeksie drogowym dział z pojęciami.

Opublikowano

Ja tylko piszę co mówiła . Miała rozmowę z pracodawcą i wiedział że ma wyższe . Wtedy mósiał by dać jej wyższe stanowisko którego nie ma dla niej więc oficjalnie  powiedziała że ma średnie i nie będzie się chwalić . 

W państwowych instytucjach z wyższym nie ma wielkiej różnicy . Po studiach niech idzie do banku i ciekawe ile dostanie ?

U nas jest  wytwórnia JTI i lepiej zarabiają ze średnim niż nauczyciele i to sporo .

 

 

 

 

 

Opublikowano (edytowane)

Tak sie pocieszaj. Teraz jest ogólnie kult ciemiezonego robola.

Ta dziewczyna jest sama sobie winna ze zarabiała źle albo miała obsesję i za wszelką cenę chciała pracować  akurat w pralni. Może generalnie coś z nią nie tak,że z premedytacją nie próbowała spozytkować zdobytego wykształcenia. A może cała ta historia to lipa?

W państwowych instytucjach wiekszość rzeczy jest poza normą i dlatego tak to wszystko działa.

Skoro JTI płaci więcej jak mają nauczyciele to kto zarabia za dużo a kto za mało? 

Edytowane przez Ulman
Opublikowano

A ten co na gospodarstwie pracuje z wyższym i ten z zawodowym to krowa komu więcej mleka daje ?

W JTI jest jeszcze tak że z jednakowym wykształceniem i to samo robią jest różnica w pensji  70%

 

 

 

 

 

Opublikowano

Czy dobrze rozumiem ? Nie wczytałem się , ale uważasz że po prostu nauka nie ma właściwie sensu ?

Opublikowano
1 godzinę temu, Ywa napisał:

Wszyscy macie racje, imponujące...nie będę rozwodziła się już nad tym, po prostu rozumiem.

Dodam, że zawodówka to nie koniec przecież.....to dopiero początek, tak myślę....

Przecież nie wyślę go do LO, jak siebie, gdzie sami artyści są, mało materialistów społecznych.

Miałam  piękny profil biologiczno-chemiczny, a trzecim językiem była łacina (martwy język).

Kiedyś brak było internetu ( z jednej strony rozleniwia teraz ludzi), nie łatwy dostęp do skryptów, książek, czas poświęcony w czetelniach biblitecznych, koleikach..znam to.

Myślę, że jakimś sposobem na dobre wzorce , skupieniu uwagi dziecka na czymś kreatywnym, a ograniczeniu złego wpływu towarzystwa są zajęcia dodatkowe, np. sport uczy samodyscypliny, skupienia, wartości. Chodziliśmy na karate, teraz przerwa.....hm może harcerstwo?

Im wyżej taki człowiek pnie się po szczeblach edukacji, tym łatwiej powinien umieć sobie poradzić w różnych sytuacjach życiowych.

Przedmioty humanistyczne są ważne do zrozumienia wszystkiego na czym świat stoi.

P.S. Mój prof. chemi był specjalistą w swojej dziedzinie, aż za bardzo.........na zewnątrz, prywatnie zagubiony, dziwaczny.....

P.S. dla mnie to rzeczownik

 

Jak ja chodziłem do szkoły to z tymi zawodówkami był taki problem, że nikt nie chciał tam trafić, więc znaleźli się tam ludzie którzy nie mogli się dostać nigdzie indziej, co jeszcze bardziej obniżało poziom. Po technikum ludzie sobie lepiej radzili, nawet nie dlatego, że poziom był większy ale z racji tego, że znaleźli się tam bardziej zdolni i ambitni. 

Opublikowano
8 minut temu, 12zbyszko napisał:

A ten co na gospodarstwie pracuje z wyższym i ten z zawodowym to krowa komu więcej mleka daje ?

Obstawiam że w 80% przypadków temu z wyższym tak samo jak na wielkich gospodarstwach mają dyrektorów i kierowników produkcji z wyższym by mieć dobre wyniki. 

6 minut temu, zetorki12 napisał:

Czy dobrze rozumiem ? Nie wczytałem się , ale uważasz że po prostu nauka nie ma właściwie sensu ?

Na to wyglada. Zbychu wyszukuje coraz nowe teorie na wyższość robola nad złymi "wykształciuchami" Nie ma to jak lumpenproletariat

 

Opublikowano

To nie są teorie tylko z życia wżięte nie z neta . Jest u nas rolnik z wyższym wykształceniem obeznany i oczytany  . Na wszystkie tematy zna odpowiedz tak jak ty lecz w gospodarstwie szału nie ma . Gospodarstwo ma na średnim poziomie . 

 

 

 

 

 

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v