Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Profil usunięty
Opublikowano

albo wszyscy albo nikt.... jeszcze do szamana B)

Opublikowano

Mówiłem ogólnie do spotkania w ciemno... My tez wcześniej pisaliśmy ze sobą, nikt nigdy nie będzie pewny na 100% i do pewnego stopnia pewne ryzyko jest warte świeczki...

 

masz rację, ja tak zaryzykowałam i nie żałuje bo ta znajomość była akurat najlepszym co mnie w życiu spotkało...

Opublikowano

Wszystkich to bym nie pomieścił chyba że jak mi byki zejdą tak za miesiąc to się w oborze trochę miejsca zrobi :D Tylko musicie już się zdecydować żebym drugich nie kupił

Gość Profil usunięty
Opublikowano

albo zacząć od pisania potem od skaypa i spotkanie....

Opublikowano

Mam swoje przekonania poparte doświadczeniem ,stąd takie podejście do życia a nie inne . Ty ,no cóż ...wszystko przed Tobą i obyś zawsze spadał jak kot na cztery łapy .

 

I w tym tkwi cały szkopuł, nie tak może doświadczenie co zupełnie inny etap. Ty masz męża, rodzinę nie potrzebujesz takich wrażeń, wydaje Ci się to nienormalne, a mnie jeszcze daleko do tego etapu. Dlatego dla mnie to jest nic nadzwyczajnego, tak jak mówią młodość ma swoje prawa, trzeba się wyszumieć, czasami balansować na krawędzi a nawet dostać po głowie żeby zrozumieć... Lepsze każde urozmaicenie niż ślęczenie z założonymi rękoma i desperacja, a nóż widelec trafi się ślepej kurze ziarno nigdy nic nie wiadomo... ;)

Opublikowano (edytowane)

Ale sie zrobila burza w sprawie podrywu na wyjazd.

 

No czepiacie sie juz wszystkiego, jak nie kompletu ubran to znowus ze cos jaram. Z jakiej czesci polski jestescie???? Ze to Was dziwi wziasc komplet ciuchow.

 

Powiem tyle Jak nie potraficie dziewczyny zagadac i sie umowic to takie potem bzdety plecita.

 

A @Linka nastepnym razem jak bedziesz chciala jechac na jakas wystawe to nie pisze ze chcesz jechac NA KRZYWY RYJ. Bo pewnie tym sie spalilas

 

Tak @Pedro czasami sie ryzykuje od tego nikt nie zginol jeszcze.

 

Tylko jak ktos nie potrafi rozmawiac zagadac to wyciaga najgorsze tezy.

Edytowane przez banan575
Opublikowano (edytowane)
I w tym tkwi cały szkopuł, nie tak może doświadczenie co zupełnie inny etap. Ty masz męża, rodzinę nie potrzebujesz takich wrażeń, wydaje Ci się to nienormalne, a mnie jeszcze daleko do tego etapu. Dlatego dla mnie to jest nic nadzwyczajnego, tak jak mówią młodość ma swoje prawa, trzeba się wyszumieć, czasami balansować na krawędzi a nawet dostać po głowie żeby zrozumieć... Lepsze każde urozmaicenie niż ślęczenie z założonymi rękoma i desperacja, a nóż widelec trafi się ślepej kurze ziarno nigdy nic nie wiadomo... ;)

Jedni najpierw myślą, potem robią inni najpierw robią potem myślą . Ja zdecydowanie zawsze byłam w tej pierwszej grupie i jakoś nie odnoszę wrażenia ,że byłam nudziarą trzymającą się mamusi spódnicy .

Tak @Pedro czasami sie ryzykuje od tego nikt nie zginol jeszcze.

Czy aby na pewno ?

Edytowane przez Meg5
Opublikowano

Mam wrażenie, że niektóre osoby nie wiedzą o czym tu się pisze ,albo udają że nie wiedzą ,już nie wiem . Skończmy ten wątek ,ponieważ pewnych osób lepiej nie przekonywać ,bo jak się nie sparzą osobiście ,to nie dotrze i wyobraźnia się nie załączy . The end .

Gość Profil usunięty
Opublikowano (edytowane)

Zdaję sobie sprawę, ze nie każdemu moje poczucie humoru przypada do gustu... ale sorry nie łapcie się za słówka. Jedni żartują a drudzy się nakręcają... nikt z Was nie wie jak ja bym sie zachowała czy pojechała i co robiła.... Jedno jest pewne w weekend byłam zasypana śniegiem i tak by po mnie nikt nie dojechał :D Nie myslcie sobie, ze zawsze jezdze z obcymi osobami bo tak nie jest, a że zapytałam kto mnie zabierze na targi to z przekonania że na tym portalu (rolniczym) są ludzie normalni czy się mylę??? czy na studiach czy gdzie nie byłam największą kulturę, dżentelmenstwo okazywali mi zawsze chłopaki ze wsi bo znali pracę umieli okazać szacunek do drugich. Dlatego za każdym razem wypowiadając się tu ufam że Wy tacy tu jesteście, nie jesteście zboczeńcami i w zwykłaym spotkaniu nie doszukujecie się okazji do zabawiania się ale zdrowego podejścia do życia. ;)

Edytowane przez Lina
Opublikowano

wiecie co, tak nawiązując do tematu, taki doktorek kiedyś, od białogrzbietów w Lublinie zapytał nas na wykładzie, czy wiemy dlaczego roboty udojowe są tak popularne wśród zachodnich rolników, a teraz co raz częściej wśród polskich? Dlatego żeby ich kobiety krów doic nie musiały bo problem ze znalezieniem kobiety mają tam ponoć dużo większy niż u nas ;) :D

Opublikowano

Ja w totka nigdy nie grałem A jeśli dojenie to jedyny powód że nie można znaleźć dziewczyny to ktoś ma z czymś jakiś problem Szukacie pracownika do obory czy dziewczyny do wspólnego życia

Gość Profil usunięty
Opublikowano

A czy jedno wyklucza drugie???:D No nie oszukujmy się, jakbyście nam nie słodzili przed ślubem to wiadomo, ze na wsi jest co robić i czasami trzeba partnerowi dopomóc przy zwierzakach dlatego mówienie " moja żona nic nie będzie robiła" jest dla mnie trochę ściemą... tu jest problem czy ludzie chcą robić i wprowadzić coś do własnego biznesu, jak nie robisz to klepiesz biedę proste. dlatego szukajcie i pracownika i zony w jednym bo innaczej sie nie da ;)

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Podobna zawartość

    • Przez Leasing-rolniczy
      Być może moderatorzy dokleją ten temat do już jakiegoś istniejącego a może dostrzegając jego potencjał zostawią w takiej formie:)
       
      Jako że mamy już temat jak poderwać Kobietę swojego życia, czyli jak zrobić ten pierwszy krok żeby: zauważyła nas, uznała za wartościowego, itd.
       
      Czas na kolejne porady szczęśliwców: sprawdzone sposoby aby zatrzymać swój Skarb przy sobie na wsi.
       
      Szczególnie zależy mi na opiniach tych szczęśliwców, którzy w opinii tych mniej szczęśliwych dokonali czegoś niemożliwego: (uwaga dla bardzo wrażliwych- w tym momencie specjalnie przejaskrawiam, żeby unaocznić o co mniej więcej mi chodzi) zatrzymali piękną i mądrą dziewczynę na zapadłej wsi w sytuacji gdy większość jej koleżanek już dawno wyjechała ku dalekiemu światu:)
       
      Pokażcie chłopaki że się da, tym niedowiarkom na pohybel, marzącym dla otuchy:)
    • Przez Amorim
      Witam
       
      Rok temu skończyłem studia na kierunku ochrona środowiska wydawał mi się to dobry kierunek po liceum i biol-chemie nie był zbyt trudny a ja byłem średnim uczniem. Tata prowadził gospodarstwo około 15 hektarów plus 10-14 krów. Jednak ja nigdy go nie słuchałem często sie z nim kłóciłem i nie chciałem iść do technikum na rolniczy kierunek tak jak mi radził... Poszedłem do liceum gdzie bardzo się męczyłem ale jakoś je skończyłem i dość dobrze zdałem maturę nie wystarczyło na weterynarie czy biotechnologie nie mówiąc o medycynie wiec wybrałem popularną ochronę środowiska. Studia przeszedłem bez większych problemów a ojciec który ma już 66 lat nie mógł sobie poradzić i gospodarstwo pod*padło. Teraz ja nie mam pracy i perspektyw (ponieważ ludzi po ochronie środowiska jest w brut) ani nie mogę przejąć gospodarstwa i starać się o premie młody rolnik... macie jakieś rady co w tej sytuacji robić ? spotkaliście się z takimi przypadkami gdzie ludzie po studiach wracali na wieś nie z wyboru a z przymusu ?
    • Przez mataysen1994
      Witam. !
       
      Na wstępie z góry przepraszam jeśli pomyliłem działy ( aczkolwiek ten wydał mi sie najodpowiedniejszy )
       
      Ale do rzeczy...
       
      Z racji iż moi rodzice pochodzą ze wsi, jestem szczęśliwym posiadaczem ok. 5h ziemi ( co prawda ostatnio była ona uprawiana za czasów komuny. i dawno na niej nic nie rosło oprócz samoistnie zasianych z pobliskiego lasu sosen itp, no ale ZIEMIA TO ZIEMIA ) Dlatego też ostatnio wpadłem na pomysł, iż może spróbuje swojego szczęścia i wezmę sie za "GOSPODARKĘ" no i tutaj właśnie rodzi sie moje pytanie, 
       
      CZY WARTO ??
       
      Musialbym, zaczynać kompletnie od podstaw, czyli zakup ciagnika ( myślałem nad poczciwym URSUSIE C-360 ) pług, kultywator, siewnik no i oczywiscie przyczepę, zdaje sobie sprawę że na początku musiałbym w cały ten interes "wtopić" sporo kasy, a moją jedyną szansą za jakikolwiek zarobek w tym fachu, byłaby sprzedaż tego zboża co zebrałem, ( bo raczej na żadne unijne dodatki nie miałbym co liczyć )
       
      Z góry dziękuje za odpowiedzi.
       
      Pozdrawiam.
    • Przez jestem_z_miasta
      Cześć, 
      mam nadzieję, że trafiłem w dobre miejsce. Odziedziczyłem 6 hektarów ziemi (2 łąki, 4 ziemi) łąki w 3 działkach, pola w 2 + budynki gospodarcze i maszyny. 
      I nie wiem co z tym zrobić. 
       
      Mieszkam w mieście 70km od wsi w której znajduje się ziemia. I raczej nie zostawię mojej pracy, bo po prostu ją lubię, a codziennie dojazdy nie wchodzą w grę. 
       
      Mielibyście jakieś porady, co mógłbym zrobić, aby zarabiać na tej ziemi i jednocześnie nie musieć tam pracować non - stop? Szukam czegoś, co pozwoli wyciągnąć z tego więcej niż na dzierżawie. 
       
      Mam nadzieję, że ktoś podrzuci jakieś fajne pomysły  
       
      dzięki!
    • Przez rafals3001
      Witam czy znajdą się jeszcze fajne ustabilizowane dziewczyny lubiące życie na wsi ciszę spokój gospodarstwo które chciały by zamieszkać na wsi założyć rodzinę? Jeżeli takowe się znajdą zapraszam do pisania w temacie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v