Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

poczytaj sobie o polowych piratach z ktorymi ANR nie moze dac rady.... wygogluj se' zasiedzenie' i tez sie zdziwisz jakie jest prawo....nie logiczne to jest Twoje myslenie bo pewnie bys sobie posiał tylko kto by ci pozwolil.

 

a jak komus zwijaja ciagnik z podworka to sie pytaja o pozwolenie? W takim razie po co kupowac ziemie za duze pieniadze, jak wystarczy ja obsiac szybciej niz wlasciciel, a jak wlasciciel zniszczy uprawe to bedziesz mogl go jeszcze o odszkodowanie pozwac

Opublikowano (edytowane)

ŁUKASZ poczytaj tu masz opisane http://www.przewodni...iczenie-nieruch

 

MATEY to nie o tym dyskusja- jesli wejdziesz na grunt czy nawet zajmiesz nieruchomosc i nikt cie nie wykopie ....nie zglosi zajecia kradziezy itp. to stajesz sie posiadaczem samoistnym...kupilem taki grunt ktorego czesc byla zajeta ,mialem spory probem zeby wykopac goscia,na szczescie nie doszlo do zasiedzenia a braklo tylko 2 lata .

 

Nie jest to tak łatwe jak myślicie. Mówię serio.

 

 

Czy ktoś mi może przedstawić jakiś paragraf w kodeksie, w ustawie czy nawet wyrok, orzeczenie sądu które to tak stwierdza?

 

Jeżeli tą jego działkę sąsiad uprawiał przez dłuższy czas to nie może sobie ot tak wejść, zaorać i posiać ponieważ w tym momencie narusza posiadanie tego sąsiada. I uwierzcie mi, gdyby ten sąsiad był upierdliwy to sprawę w sądzie o naruszenie posiadania wygrywa. Nie baw się w żadne podchody, pryskanie itp. bo to szkoda czasu i pieniędzy tylko od razu załóż sprawę w sądzie o naruszenie własności i na pewno ją wygrasz(zakładając, że sąsiad nie wystąpi o zasiedzenie tego kawałka). Możesz jeszcze domagać się czynszu za bezumowne korzystanie z tego kawałka i po wszystkim.

sam se odpowiedziales -jesli ''wpuscisz ''mnie na swoj grunt i ''pozwolisz ''zebym zasial i stan ten utrzyma sie prze jakis czas...nie koniecznie dluzszy- to jestem posiadaczem samoistnym tego gruntu i masz problem .... nie wykopiesz mnie przed zbiorem plonow bo naruszysz moje prawo do posiadania -dobre nie.Przerabialem temat i widze ze chcesz blysnac ale nie wychodzi ....skoro uznajesz '''prawo posiadania tego sasiada''to chyba dotyczy to tez innych.

Edytowane przez kozulek2
Opublikowano

Wykopię, na przykład na podstawie art. 222 KC. Tylko jest jeden minus jeżeli będę chciał go wcześniej wykopać. Będę musiał zwrócić mu nakłady jakie poniósł na zasiewy i dzięki którym będę mógł się wzbogacić.

Są także dwa rodzaje odzyskania nieruchomości. Przez samopomoc lub sądownie. Pierwszą możesz użyć jeżeli ktoś narusza Twój grunt a ty niezwłocznie odpierasz atak albo przywracasz do stanu poprzedniego. Czyli jeżeli sąsiad Ci zaorał pole w poniedziałek to we wtorek możesz bez żadnych konsekwencji mu odorać. Ale nie możesz zrobić tego po roku albo kilkunastu latach. Wtedy musisz iść do sądu.

Opublikowano

Osobiście przerabiam temat zasiedzenie. Wzdłuż mojego pola ciągnie się 8 metrowy pasek państwowego, napisałem pismo do powiatu, że chcę kupić, a oni mi odpisali że to gmina jest właścicielem, więc napisałem go gminy, a oni mi napisali, że to tylko powiat może sprzedać. Darowałem sobie kolejne pisma, wjechałem pługiem i zasiałem żytko.

Opublikowano

To, że to jest państwowe to nie znaczy, że niczyje. Jeżeli sam wymagasz przestrzegania prawa to i sam go nie łam. Bo widzę, że tak wybiórczo stosujecie to prawo. Ale jeżeli ktoś z samorządu by Ci zaorał osiem metrów pola to zaraz byłby szum na całą Polskę jakie to państwo jest złe i jak krzywdzi obywateli.

Opublikowano

To jest państwowe - ale niczyje, ani gmina ani powiat - nikt nie che się do tego przyznać. Ciekaw jestem co byś zrobił jak byś miał po sąsiedzku kawałek ugoru co sypie chwastami na pole. Urzędnicy nie chcieli nawet podjąć tematu mimo, że wyraziłem chęć kupna. Nieoficjalnie dowiedziałem się, że za mała wartość działki aby opłacało im się wyprostowywać papiery i ogłaszać przetarg.

Opublikowano (edytowane)

To, że to jest państwowe to nie znaczy, że niczyje. Jeżeli sam wymagasz przestrzegania prawa to i sam go nie łam. Bo widzę, że tak wybiórczo stosujecie to prawo. Ale jeżeli ktoś z samorządu by Ci zaorał osiem metrów pola to zaraz byłby szum na całą Polskę jakie to państwo jest złe i jak krzywdzi obywateli.

 

Tak się składa że gmina zajmuje mi 3m szer. na 400m dług. pod drogę ,na moją prośbę o wyprostowanie sprawy Wójt powiedział że nie ma pieniędzy na geodetę ,gdy sprowadziłem na swój koszt powiedział że bym sobie zabierał swoje bo go nie interesuje mój grunt...problem w tym że to jest droga planowa która jest w moim (przez lata niezły nasyp usypali)a nie na państwowym(które to użytkował sąsiad obok)...proponowałem też żeby mnie gmina zasiedziała i wyprostowała mi papiery i nic...Mało wiesz o wybiórczym stosowaniu prawa kolego przez samorządy.Sprawa trafiła do prywatnej kancelarii prawnej i okazuje się że gmina nie zile beknie ,a wystarczyło po prostu po traktować sprawę po ludzku .

 

Wykopię, na przykład na podstawie art. 222 KC. Tylko jest jeden minus jeżeli będę chciał go wcześniej wykopać. Będę musiał zwrócić mu nakłady jakie poniósł na zasiewy i dzięki którym będę mógł się wzbogacić.

Są także dwa rodzaje odzyskania nieruchomości. Przez samopomoc lub sądownie. Pierwszą możesz użyć jeżeli ktoś narusza Twój grunt a ty niezwłocznie odpierasz atak albo przywracasz do stanu poprzedniego. Czyli jeżeli sąsiad Ci zaorał pole w poniedziałek to we wtorek możesz bez żadnych konsekwencji mu odorać. Ale nie możesz zrobić tego po roku albo kilkunastu latach. Wtedy musisz iść do sądu.

 

no tak tylko że ten art. ma zastosowanie w tym przypadku przez jakiś czas i gdy w praktyce od początku walczysz o swoje ...,problem w tym że istnieje pojęcie posiadacza samoistnego(w sumie nie wiadomo po jakim czasie to następuje) który nie musi być właścicielem rzeczy żeby nią władać-ot to taki paradoks żeby życie było ,,łatwiejsze,, .

Edytowane przez kozulek2
Opublikowano

Ten artykuł ma zastosowanie zawsze. Nawet gdy sobie przypomnisz o gruncie po 20 latach. Tylko wtedy należy uważać o zasiedzenie. Posiadacz samoistny to jest osoba która włada nieruchomością jak właściciel i nie trzeba żadnego czasu żeby nim się stać. Wystarczy objąć czyjąś rzecz w posiadanie bez wiedzy lub zgody faktycznego właściciela i już jesteś posiadaczem a czas zasiedzenia także leci. Czyli jeżeli gmina jest posiadaczem samoistnym Twojego gruntu to możesz tak samo zastosować art. 222 KC. Czy to zaraz, po roku czy po 10 latach.

 

Bo widzisz, przykład idzie z dołu co do stosowania prawa. Ten wójt nie jest jakimś nadczłowiekiem tylko obywatelem polskim i mieszkańcem swojej gminy. Czyimś sąsiadem, kuzynem itp. W tym kraju się wychował, gdzie takie rzeczy były i są na porządku dziennym i żadnego obywatela to nie burzy. Więc nie dziw się, że i wójt tak postępuje. Minie jeszcze kilka pokoleń zanim dojdziemy do kultury politycznej jaka jest w Niemczech czy krajach skandynawskich.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Podobna zawartość

    • Przez karol
      Zapraszam do wypowiadania się na temat prowadzenia rozrachunków z tytułu VAT w gospodarstwach rolnych. Jakie są Wasze doświadczenia?
    • Przez michaloo279
      Witam, przed paroma laty sprowadziłem przyczepę z Niemiec dwuosiową 5t z hamulcami pneumatycznymi. Prawdopodobnie nie była tam zarejestrowana, bo ma max 25 km/h, stąd też brak do niej jakichkolwiek papierów czy też tablicy rejestracyjnej. Czy pójdzie ją u nas zarejestrować? Trzeba robić jakieś homologacje itp.? Bo na internetach da się spotkać wiele różnych zdań na ten temat. Z góry dziękuję za odpowiedzi.
    • Przez sumek666
      Jak kształtują się ceny nieruchomości i działek rolnych w Waszych okolicach? Może planujecie zakup gruntów w tym roku? A może udało Wam się sprzedać jakieś grunty?
      Zapraszam do dyskusji o cenach i możliwości zakupu ziemi w Polsce i za granicą.
      Kontynuacja tematu:
       
    • Przez mikad
      Jeżeli ktoś jeszcze o tym nie słyszał to UE od września zakaże producentom wędzenia wyrobów wędliniarskich. Nasi włodarze mieli czas na ustosunkowanie się do tego przepisu i być może wynegocjowali by jakieś odstępstwa ale jak zwykle dali doopy. Więcej tu http://www.agronews....rzesadzony.html
    • Przez odszkodowaniarolne
      Cześć wszystkim,
      Dzisiaj przychodzę z tematem, który regularnie wywołuje potężną frustrację i poczucie niesprawiedliwości u każdego, kto prowadzi gospodarstwo. Chodzi o sytuację, w której rolnik – jako właściciel – ulega wypadkowi przy pracy, chce skorzystać ze swojej obowiązkowej polisy OC i... odbija się od ściany.
      Wielu gospodarzy żyje w przekonaniu: „Płacę co roku niemałe składki na OC gospodarstwa, więc jak zatnie mi się prasa, urwie wałek i stracę zdrowie we własnym ubiegłym roku czy kwartale, to ubezpieczalnia wypłaci mi odszkodowanie”.
      Niestety, rzeczywistość prawna w Polsce jest brutalna.
      Polisa OC rolnika chroni przed odpowiedzialnością za szkody wyrządzone innym osobom (pracownikom, pomocnikom, sąsiadom, a nawet członkom rodziny). Jednak z punktu widzenia prawa: rolnik nie może sam od siebie żądać odszkodowania. Jeśli jesteś właścicielem ubezpieczonego gospodarstwa i to Ty ucierpisz, ubezpieczyciel odmówi wypłaty z OC z automatu. Zostaje Ci wtedy tylko (zazwyczaj skromne) świadczenie z KRUS-u lub prywatne NNW, o ile je dokupiłeś.
      Czy to oznacza, że właściciel gospodarstwa jest zawsze bez szans na odszkodowanie z OC? Nie do końca. Istnieją bardzo rzadkie, specyficzne sytuacje (np. gdy współwłaścicielem jest małżonek, a winę ponosi druga osoba), gdzie przy odpowiedniej konstrukcji prawnej udaje się wywalczyć środki.
      Ponieważ temat jest skomplikowany i pełen prawnych haczyków, opisałem tę pułapkę szczegółowo na blogu, wyjaśniając, kto dokładnie może liczyć na pieniądze, a kto zostanie z niczym: 👉 https://odszkodowaniarolne.pl/blog/czy-rolnik-mo%C5%BCe-skorzysta%C4%87-z-w%C5%82asnej-polisy-oc-wyja%C5%9Bniam-pu%C5%82apk%C4%99-prawn%C4%85
      Mieliście już sytuację, że ubezpieczalnia odmówiła Wam lub Waszym znajomym wypłaty z OC, bo poszkodowanym był "właściciel"? Jak Waszym zdaniem powinny wyglądać te przepisy? Zapraszam do merytorycznej dyskusji!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
v