Z tym ubezpieczeniem nie zawsze jest tak pięknie, zanim przyjedzie likwidator to też czasu zejdzie i kiedy to potem przesiać, same zdjęcia nie wystarczają, miałem tak w ubiegły roku z rzepakiem, nie chcieli zdjęć tylko po 2 tyg od zgłoszenia przyjechał likwidator. Boksowania się co nie miara, sąsiad podawał nawet do sądu sprawę wygrał ale po 1,5roku i powolywaniu niezaleznych biegłych. A jeżeli plantacja nadaje się do przesiania to też kokosów nie wypłacą tylko rzucają ochłapy. Nie życzę wam jeżdżenia po sądach lepiej żeby tych przymrozków nie było.