Kupe lat rodzice sprzedawali warzywa na rynkach i giełdach i nigdy nie mieli żadnego nr. Do tej pory sprzedajemy paprykę, pomidory, ziemniaki, cebulę. Przez jakiś czas trzeba było mieć taki jakby paszport na sprzedaż ziemniaków, wnosiło się opłatę i w worek z ziemniakami wrzucało się karteczkę z numerem, teraz tego nie ma.