Kowalski w przydomowym ogródku robi dla siebie, rolnik produkuje dla społeczeństwa i musi się stosować do okreslonych zaleceń. I powiem Wa że te niby "własne zdrowe warzywka z ogródka" czesto są bardziej nafaszerowane chemią niż te z rolniczych plantacji. Bo w profesjonalnej plantacji pilnuje się dawek, terminów stosowania i karencji. A tu babuleńka przyjdzie do sklepu i mówi "pani daj mi srodka od zarazy bo chyba pomidorki mi bierze." Ta dostaje Ridomila, rozsypuje na oko na 3 części, bo srodka jest na 10 l, to na trzy razy da się i zrobi po 2 litry. Staaarczy na 5 krzaki a i będzie mocniejszy. I pryska te 2 litry roztworu od gory, od dołu, wzdłuż i wszerz i a roztworu mało co ubyło... "Aaa odparuje i za chwilę poprawie..." liście skręca - pewnie zaraza - trzeba prysnąć, listki opadają- to samo. Nie zaszkodzi.
Ale ale ma przecież jeszcze na dwa opryski, to co tam będzie kupować inna substancję. Tym samym opryska się jeszcze pare razy...