Wczoraj 1.5 godziny nad wodą i 2 wymiarowe wpadły. Dzisiaj 8 godzin biczowania wody i tylko jedno branie z nieudanym zacięciem.
Rzadko na żywca siedzę, bo wolę spina, ale zazwyczaj łowię na miejscu, bo dość często wymieniam na nowe bardziej ruchliwe.
Kilka dni temu będąc w wędkarskim słyszałem jak chłop pytał czy jest żywiec to mu babka powiedziała że nie prędzej jak za miesiąc, bo jeszcze za ciepło w sklepie mają🙆
Ja już 34 sztuki w tym roku. Ostatnio w tych deszczykach nadgoniłem. Co nie zmienia faktu, że jak na mnie to i tak niewiele.