Kupiłem kiedyś jałówkę od chłopa i pyta czy interesują mnie cielaki. Mówię, że tak. No to on, że jak coś będzie to zadzwoni.
Był bodajże luty, piździ jak na Uralu, wracam przez pole z bagien a on dzwoni i mówi przyjeżdżaj po cielaka, bo krowa się cieli. Dwa razy się dopytywałem czy jest pewny tego co mówi, bo niedowierzałem.