No ba. Miałem kiedyś propozycję tak zwanej organizacji zwierząt dla jednego skupnika (nazwy nie podam, bo znowu będzie ogień) i nawet nie najgorszy grosz miał z tego być, ale znam firmę i wiem jak kroją. A ja nie mam charakteru żeby kolegów z branży w bambuko robić więc grzecznie odmówiłem.