Znaczy... "Eko" może znaczyć tak samo ekologiczne jak i ekonomiczne czyli to to samo. Jak urośnie i ani kogo nakarmic ani na tym zarobić to będzie ekologiczne a jak będzie po staremu to ekonomiczne. W ten oto prosty sposób dochodzimy do wniosku, że wszyscy mają rację...
Jeden ze wsi sąsiad handluje czym popadnie. Teraz sprzedaje filtry do wody. Gdy robił mi wykład o glifosacie (jest we wszystkim - m.in. w wodzie) zapytałem z czego te jego filtry są dążąc po rurach do mikroplastiku. Oczywiście jest opcja filtra ceramicznego. Ale glifosat to zło. To się spytałem o chloropiryfos... Nic nie wie na temat ale glifosat - zło najgorsze. Tłumaczę, że tego rolnik wprowadza 2 kg na 10000 m2 co daje wynik w miligramach na metr a i tak rozkłada się w glebie. W końcu spytałem: "A paracetamol, ibuprofen, ketoprofen też badacie?" Odpowiedź: to przecież tylko przeciwbólowe... Dalej już temat olałem. Podsumowując: jeszcze najpierw kufa trzeba ludziom zwoje w głowach poskręcać zanim wejdzie w temat jakiś rozsądek. Do filtrów nic nie mam tylko do marketingu. Taką filtrację można zrobić nie dość, że tanio to jeszcze ograniczyć zużycie paliw na bezsensowne wożenie wody w butelkach ale najważniejsze to przestać bezmyślnie powielać. O.