Definicja nie jest od tego, żeby pasowała. Ona jest i tyle🤷
Gdyby tak było to by "definicja", którą przytoczyłeś, w dwie strony nie szła. Zasadniczo w słowniku języka podaje się wyrażenia bliskoznaczne, synonimy i jest to początek drogi. Gdyby zaś przytoczyć definicję w ten sposób: "słowo opisujące kogoś lub coś, kto zachowuje się sztucznie, nienaturalnie, próbując zrobić wrażenie, że jest lepszy lub bardziej znaczący niż w rzeczywistości." rospostrze nam się przed oczami obraz osoby - nie słowa. Bowiem rozwiniemy zwyczajnie i dołączymy do suchego wyrazu obrazek amplifikującego fatyganta jeno nie przed kobitą a zbiorowo przed audytorium...