Jak zaczynały się trzy miesięczne czy półroczne kursy oficerskie też uważałem że to nie będą ludzie douczeni, wyszkoleni. Tak też się stało. Kiedy odchodziłem z armii nie było roboty dla kapitanów. Teraz mogę od ręki wracać, bo szukają ludzi po tamtych starych szkołach i takich co gdzieś czegoś doświadczyli, Coś jednak się nie sprawdziło. Wielu z tych z którymi służyłem wróciło do WOT i są oparciem dla młodych. Pewne zawody jednak wymagają solidnych podstaw, przeorania ryjem gleby choćby po to, aby nabrać pokory, Co może im dać uczelnia Rydzyka? Solidną kadrę dydaktyczną? Przecież tam i tak zatrudnione zostaną wyznaniowe oszołomy legitymujące się odpowiednią postawą moralną.
Coś jednak się rusza bo (wg dość luźnego źródła) jest 700 przyjętych na AWL przy czym bez tradycji na plecach wydaje się to nadal swoisty wyczyn bo we wspomnianych WOT jest ogrom młodych i sprawdzonych 3 letnią służbą podoficerów, którym już przestaje na szlifach zależeć. Jednocześnie zaczynają się uwidaczniać oszczędności a to w pierwszej kolejności tnie szkolenie.