Stosujemy go drugi rok, głównie ze względu na życicę, która nic sobie nie robi z chizalofopu czy propachizafopu w dawkach perzowych, w zeszłym sezonie poszedł na wiosnę punktowo, gdzie widać było trawę, chyba też w górnej dawce i widać było przy kwitnieniu, że ewidentnie dostał po tyłku, 'na oko' kwiatków była połowa w porównaniu z nieopryskanym. W tym sezonie poszedł na jesieni, żeby załatwić sprawę szybciej i uniknąć fito, ale niestety nie ma tak dobrze, do końca marca gdzieś wszystko wyglądało ok, rzepak jak z katalogu, później przy strzelaniu w pęd nagle jakby go czymś sparzył, na nakladkach praktycznie ścięło do zera. Niby szybko się pozbierał, ale znów w kwitnieniu jest różnica i wszędzie jest to idealnie odcięte w miejscach, gdzie szedł oprysk (też było pryskane miejscowo). Bodajże z Niemiec dostaliśmy informację, że kletodym jest bezpieczny do 6 liścia w rzepaku, później robi takie problemy.
Jak jutro dam radę zrobić fotki, to dodam tutaj