Dla mnie ta ustawa to jest bubel prawny. W wielu kwestiach budzi wątpliwości i niejasności, bo jest nieprecyzyjna, a gdy zapisy są mało precyzyjne to jest pole do różnej interpretacji - niestety. Natomiast mieszanie do obrotu ziemią kościoła i związków wyznaniowych to już w ogóle parodia (wiadomo trzeba w jak największym stopniu odwdzięczyć się ojcu dyrektorowi).
Jednak zgadzam się z tym, że ustawa o obrocie ziemią była jak najbardziej potrzebna, ale w trochę innej formie.
Odnośnie niejasności np: co w sytuacji gdy rodzic przepisze w formie darowizny na dziecko ziemię, a dziecko nie ma wiele wspólnego z rolnictwem i postanowi oddać w dzierżawę tą ziemie innemu rolnikowi?? Wtedy obdarowane dziecko musi przez 10 lat samodzielnie uprawiać ziemię, bo inaczej ziemię przejmie agencja? Albo udawać, że prowadzi gospodarstwo, brać dopłaty, a w rzeczywistości uprawia ziemię ktoś inny - wtedy mamy jak nic wyłudzenie dopłat i możliwość prokuratora na głowie. W myśl prawa nabycie ziemi poprzez darowiznę to też nabycie, czyli zobowiązanie do osobistego prowadzenia gospodarstwa przez osobę nabywająca.