taki temat kilka lat temu po kilku godzinach by spadł z rowerka, jednak władze forum przyjęły inna strategię w myśl "nie ważne dobrze, czy zle, byle by mówili" w tym wypadku pisali
Koniczyna na nasiona( czytaj dosuszanie reglone) nie kwalifikuje się na zazielenienie. Chyba że będziesz czekać do października aż sama wyschnie to wtedy tak
Nie. Byłem z kolega kupić parę maszyn. Jałówki mają wejście do środka oczywiście. Dach jest trochę wypuszczony nad koryto. Na tej farmie przy bydle pracuje kilka osób to pewnie żaden problem odświeżyć. To było wysoko górach także na pewno sobie z tym radzą
Żadnych faktur na nawozy nie będą sprawdzać. Tylko plan nawożenia czy jak to się tam nazywa i próbka gleby. Mialem kontrole na jesień i babka mi tłumaczyła. To że nikogo nie ukarali to nie znaczy że tak nie będzie. Każdy środek stosowany na rośliny ma swój skład chemiczny i termin rozkładu. To że go nie widzisz gołym okiem to nie znaczy że w laboratorium go nie zobaczą. Będą pobierać próbki nasion i gleby.
Genialny pomysł. Zamiast porządnej maszyny Kupić gorszą i dupowóz ktory po 5 latach będzie warty 50% ceny. I to jeszcze bez możliwości odliczania jakiś dużych kwot vatu czy kosztów. To dopiero początek roku a tytuł JANUSZA BIZNESU 2019 ląduje w twoich rękach. Gratulacje !!!
Na tym że jak sprzedaż zboże czy swinię to kupujący zapłaci ci kwotę netto na rachunek rozliczeniowy a VAT na drugi rachunek z którego będziesz mógł zapłacić VAT innemu sprzedającemu lub złożyć wniosek do naczelnika us, zrobić mu laskę tudzież wylizać patelnię i odzyskać hajs
Nie do końca się z Tobą zgodzę bo sam to sobie możesz...nic. stąd akcje "kupuj polskie " "teraz polska " oznakowanie produktów flagami itp itd państwo powinno tworzyć podwaliny pod takie produkty i społeczna świadomość a reszta należy do nas. Mój kuzyn mieszka w Manchesterze. Dokładnie ostatnia dzielnica. Czyli wiocha totalna. Następna wiocha/miasteczko to juz inna parafia no i pojechaliśmy tam na browara i mini zakupy. Wchodzimy do rzeznika a tam wiadomo. Wołowina, baran, świnka. Praktycznie każdy kawałek mięsa był oznaczony z którego gospodarstwa pochodzi ( nazwa i nr ewidencyjny) oczywiście wszystko z najbliższej okolicy. Drugie pół sklepu to były sery i pieczywo. No sery tak samo oznakowane
Ja trzymałem opasy na pastuchu. To były nieprzespane noce także podziwiam za odwagę