może być tak jak iron pisze
u mnie na jednym polu wysiałem mniej saletry pszenica ok
na drugim sypnąłem większą dawkę i tam gdzie zachodził rozsiewacz zwłaszcza pas żółtego a sucho było dopiero teraz dostała wody :huh:
dobrego lejka w tym roku sprzedałem za 500zł
po 500 też sypałem w Abre i 3p nie czuł zbytnio... myślałem, że będzie nim bujało.
"fachowcy" z internetu tez ocenili, że abra ma chu..e osłony i będzie siała na ciągnik a po całym dniu siewu różnych nawozów na ciągniku były może ze 3 kulki i lekki kurz.
lepsze na pewno nie jest, ale robotę zrobi tą samą kiedyś siało się lejkiem i jak dobrze się jeździło to zboże też równo rosło
sypałeś w niego tonę? co 3p na to?
na tych kołach za bardzo się nie nadaje do dłuższej trasy... jeszcze do tego najtańsze opony jakie są na rynku zakładają... teraz w nowych przyczepach w standardzie powinny być koła "tirowskie"
talerzówka to nie podorywka, ale jak dobrze wejdzie to robi robotę do tego prędkość i masz podorywkę zrobioną. robiłem 3p na 4klasie jak było sucho fakt na 3 nie czuł nic ale ledwo skrobała jak wjechałem na 6 klasę talerzówka parę cm głębiej weszła to zaraz 3p stękał i szedł bokiem. dodam, że talerzówka na pusto nie lata tylko jest dociążona.
haha faktycznie przerwałeś parowanie. teraz to Ci ziemia właśnie max wyschnie. siałem już tej wiosny 7 ha na różnych glebach i tam gdzie było przejechane kultywatorem ( z podwójnymi wałkami ładnie dociśnięte) wyschło w dwa dni na popiół. a tutaj masz 4x zwiększoną powierzchnię do parowania.
jak dbam tak mam dlatego na darmo nie przesuszam tylko z konieczności.
dawid3p też pisałem, że jednemu na 100 się uda.
znam przypadek gdzie silnik był zrobiony w "profesjonalnym" zakładzie naprawiali też tam silniki od samochodów itp, ale i perkinsie pojęcia nie mieli silnik po remoncie palił po 5 min kręceniach kopcił jak głupi na zimnym i brał olej i jeszcze dmuchał do miski. dodam, że po ponownym rozebraniu miał gładziudkie tuleje itp wszystko w porządku. gdzieś musiała się tuleja odkształcić i po robocie.
z tym dmuchaniem uszczelki to nie wiem czy jest to takie częste jak już jest coś nie tak z głowicą blokiem lub tuleje przysiadły to może dmuchać co miesiąc ale jeśli wszystko w porządku to uszczelka wytrzyma tyle samo co silnik.
chłopaki ja się za eksperta nie uważam na remontach się nie znam ale z kilkoma przypadłościami w perkinsach miałem do czynienia i kilku mechaników też znam. i prawda jest taka, że jak ma robić remont byle kto to lepiej, żeby go nikt nie robił. raz na 100 zdarza się, że jakiemuś mechanikowi uda się zrobić remont w stodole składane z piaskiem i słomą i później się chwalą.
ja jestem takiego zdanie są objawy trzeba naprawić maszyna ma być sprawna i "ładna".
jak trzeba naprawić to trzeba to tak zrobić, żeby do tego nie wracać. nie chodzi o różnice w kosztach.
po to jest klucz,żeby go nastawić chyba nie? to jest własnie ta cała filozofia żeby z daną siłą dokręcić jednakowo wszystkie. Ale stodołowy mechanik i tak będzie robił na odwrót, bo przecież fabryka sie nie znała. tylko że fabryczny perkins chodzi 2-3 razy dłużej niż po remoncie.
jak dobrze zrobiony remont to uszczelki nie ma prawa wywalać przynajmniej tak często. u mnie na 4 perkinsy silniki w różnych stanach były i awarii uszczelki nie miałem nigdy.
wiadomo, że jak się wymienia uszczelkę to już powinno się głowice plantować. co do dokręcania przez rurkę na chama to totalna głupota powyrywasz szpilki z bloku i masz po silniku.
jak ktoś nie ma co robić i lubi przesuszać to można uprawiać pod obornik.
jak będziesz robił orkę to nadasz ziemi strukturę odpowiednią. a stosunki wodne to raczej pogorszyłeś.