Prawdopodobnie dawka mocznika + siarczanu magnezu z pszenicy 20kg/ha + 10kg/ha zostala w filtrach i belce opryskiwacza i nie dokladnie sie wymieszalo. Takie jest moje przypuszczenie, ale nie jestem pewien na 100%, ale z 2 tygodnie pozniej ginal w oczach na srodku, a boki pola normalnie rosly. Opryskiwaczem jechalem jeszcze dursbanem ale on chyba nie przypali. Po herbicydach zbozowych mylem opryskiwacz wiec to chyba tez nie to. Naprawde szkoda mi troche, bo tam gdzie rajki nie dostaly za duzo oprysku jest ladny i o niego dbalem, ale tam gdzie przypalilem, to nawet nie chcialo mi sie pielic, bo to nie bylo sensu. A najlepsze jest to, ze kilkadziesiat glowek gdzie wcale nie dostal oprysku, bo jest taki trojkacik gdzie ciagnikiem nie dojade to glowki ponad 6cm. Bylo okolo 20tys sztuk, a teraz jak bedzie 5-6 tys to bedzie dobrze i ile z tego jeszcze drobnicy bedzie to nie wiadomo.
Wiec tak jak pisalem, jakbym nie robil nic, to bym mial ekstra czosnek i to najbardziej boli.
Za rok o ile sie zdecyduje, to nie pryskam niczym, ewentualnie te smieszne dawki florovitu/kristalonu, zadnego mocznika i grubo pod korzen.
W sumie to chcialem pole 0.35 zasadzic, ale to mi chyba nawet sadzeniaka nie starczy jakbym nic nie sprzedal. No moze na styk starczy i to bedzie moj zarobek, ze sadzeniaka nie bede musial kupic na wieksze pole.
Ale nic, jak to ktos mowi "Nikt sie majstrem nie urodzil", za rok sie bedzie madrzejszym.