Bo nawóz też na obrazku oglądali lub patrzyli jak w pgr-ach siali...
Perzu i innego dziadostwa nie mieli, bo podorywka była podstawą zaraz po zbiorach, następnie bronowanie by było równo i zniszczyć to co wschodziło. Przed kolejną orką najlepiej przejechać w poprzek kultywatorem i bronami, wtedy orka siewna. Jak się gleba uleży to kultywator bronki i dopiero siew. Tak robił do niedawna pewien gość u mnie i perzu nigdy nie miał, pole wyglądało pięknie ale plonów cudownych też nie było - nie wiem ile dawał N. Ja mu siałem zawsze NPK (nie żałował) orałem głęboko i kosiłem a resztę koniem sam robił (dlatego dokładnie wiem, ma jakieś 3ha).
Teraz część dzierżawię, przy talerzówce, orce i bronowaniu przed siewem (3 zabiegi od zbioru do posiania) osiągam lepsze plony niż on (przynajmniej zbóż ) W tym roku parę kawałeczków spróbuję samą talerzówką (cholernie ciężka uprawa po pługu) i zobaczę co z tego wyjdzie. Myślę aby w przyszłym tygodniu przejechać raz (dopiero będę miał czas) następnie koło 20 września drugi raz, przed siewem NPK i trzeci raz talerzówka, pobronować i zasiać. I tak spędzę mniej czasu niż orka i uprawa. Co o tym myślicie...?