Nie rozumiem skąd ta szydera, zazdrość? Przecież nikt nie broni pójść na etat, chyba, że ktoś nic po za ryciem w bryłach nie potrafi więc do kogo pretensje? Osobiście pracuje na etacie i gospodarka jest tylko i wyłącznie zajebistą odskocznią od życia codziennego. Natomiast to, że nie muszę siedzieć z kartką i liczyć każdy grosz podwyżki w azotach czy sor to tylko i wyłącznie moja osobista zasługa, ba... może i nawet sukces życiowy